"Ten dzień jest sukcesem Prawa i Sprawiedliwości"

- PiS wykonało kilka skutecznych, marketingowych działań. Ludzie nie będą pamiętali z ich debaty ani krytyki Andrzeja Sadowskiego, ani Stanisława Gomułki, natomiast zapamiętają samą debatę - mówi po dyskusji ekspertów zorganizowanej przez partię Jarosława Kaczyńskiego dr Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego.
- Ten dzień jest sukcesem Prawa i Sprawiedliwości. Ze względu na to, że po poprzedniej próbie zmiany wizerunku przez Jarosława Kaczyńskiego zapamiętaliśmy jedynie plaże w Egipcie, na które nas wysyłał prezes. Teraz metamorfoza Kaczyńskiego jest bardzo skuteczna, bo zostanie zapamiętane, że poważni ludzie z autorytetem spierali się i dyskutowali o programie PiS - mówi o debacie ekonomistów zorganizowanej przez PiS dr Norbert Maliszewski.

W dyskusji udział wzięło prawie 30 ekonomistów, przedstawicieli organizacji, fundacji i uczelni wyższych. Rozmawiali przez trzy godziny o problemach gospodarczych Polski. - To, że akurat Jarosław Kaczyński nie zajmował się kwestiami smoleńskimi, było pozytywne - ocenia Maliszewski. I podkreśla, że PiS przegrał wybory w 2011 roku przez to, że sam Kaczyński był mniej wiarygodnym politykiem na czas kryzysu niż Donald Tusk.

- To nie jest tak, że klisza o tym, że Polacy boją się powrotu do IV RP, jest prawdziwa. Otóż nie, większość ma poczucie, że PiS to partia, która nie ma kompetencji w sprawach dla ludzi najważniejszych, czyli portfeli - uważa ekspert. - A w czasie kryzysu oddać stery statku takiej postaci jak Jarosław Kaczyński, dla którego najważniejsza jest zemsta? To przekreśliło szanse na wygraną jego ugrupowania - dodaje.

Budować, nie kwękolić

- To, co PiS robi teraz, to kilka skutecznych, marketingowych działań - kontynuuje Maliszewski. - Działa tu też efekt pierwszeństwa, który polega na tym, że to PiS przedstawił swój program jako pierwszy - więc to ich program zostanie lepiej zapamiętany niż np. program SLD. Pomysły PiS-u zostały skrytykowane, ale to nie wartość merytoryczna jest najwyższa - zapamiętane zostanie to, że to pomysły, o których dyskutują ekonomiści o uznanym autorytecie. Ludzie nie będą pamiętali ani krytyki Sadowskiego, ani krytyki Gomułki, natomiast zapamiętają owe wydarzenie.

Według naszego rozmówcy ważne jest też, czy Prawo i Sprawiedliwość utrwali swój wizerunek z debaty ekonomistów. - Taką zmianę trzeba jeszcze uwiarygodnić. Jeżeli będzie tak, iż znowu zostanie zaktywizowany stereotyp PiS-u jako partii jednego tematu, czyli partii smoleńskiej, która zamiast budować zajmuje się kwękoleniem, to ta zmiana wizerunku się nie uda. Weźmy też pod uwagę to, że w niedzielę odbędzie się marsz (organizowany przez Solidarnych 2010 - red.). I jak ludzie będą łączyli kwestie merytoryczne z debaty z marszem organizowanym przez grupy, które mają radykalne poglądy?

Prawo i Sprawiedliwość poszło po rozum do głowy

- Pomimo tego, że Jarosław Kaczyński się starał być dla wszystkich gości uprzejmy, to pojawiały się w jego mowie słowa charakterystyczne dla lidera PiS: podział na biednych i bogatych - podkreśla Maliszewski. - Pamiętajmy, że gdy PiS mówił własnym językiem, to Kaczyński obiecywał wczasy w Egipcie. Tym razem PiS poszedł po rozum do głowy i - mając świadomość słabości własnych pomysłów - wspiera się autorytetem ekonomistów - podsumowuje ekspert ds. marketingu politycznego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM