Kaczyński: Jestem przekonany, że wszystko to było robione w Rosji. W sposób skandaliczny

- To gigantyczny skandal, jeśli chodzi o zachowanie Rosjan, jeżeli chodzi o zachowanie polskich władz. Chodzi o oszukiwanie opinii publicznej. To coś, co w końcu powinno mieć konsekwencje, jeżeli chcemy być państwem demokratycznym - mówił w TVP1 Jarosław Kaczyński, odnosząc się do informacji, że ciała Anny Walentynowicz i innej osoby, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, zostały zamienione.
- Po raz kolejny okazało się, że ci, którzy mieli do władz rosyjskich i polskich stosunek krytyczny mieli rację - stwierdził Kaczyński, który był gościem programu Piotra Kraśki w TVP1.

Krytycznie odniósł się do polskich władz. - Ci ludzie nie mogą być w polskiej polityce, bo to obraża najbardziej elementarne reguły życia w państwie i demokratycznym i praworządnym. A teraz z demokracją i praworządnością jest bardzo niedobrze - dodał.

"Na Wawelu pochowany jest mój brat"

Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że z przeprowadzonych badań genetycznych wynika jednoznacznie, że ekshumowane w zeszłym tygodniu ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej "zostały ze sobą wzajemnie zamienione". Ale nadal nie wiadomo, gdzie mogło dojść do zamiany ciał.

- W Polsce, według mojej wiedzy, trumien nie otwierano. Jestem przekonany, że to wszystko było robione w Rosji i to w sposób skandaliczny. Donald Tusk na to pozwolił. Takie zachowanie, jakie pokazał nasz premier, oznaczało, że Polska może być lekceważona - mówił prezes PiS.

- Nie wiadomo kto podjął decyzję, żeby trumien nie otwierać, na jakiej podstawie prawnej, gdzie są dokumenty. Tych pytań jest mnóstwo - zaznaczył.

Kaczyński jest przeciwny ewentualnej ekshumacji jego brata. Jest przekonany, że na Wawelu pochowany jest prezydent. - Rozpoznałem ciało świętej pamięci mojego brata. Było zmienione, ale wątpliwości nie miałem. Ciało mojego brata było wyjęte i poddane zabiegom, uważam, że na Wawelu pochowany jest mój brat - powiedział.

"Niepoddanie ciał sekcji było działaniem skandalicznym"

Zdaniem prezesa PiS decyzja o kolejnych ekshumacjach jest "trudna i drastyczna". - Rozumiem, że te decyzje o ekshumacjach zapadły w wyniku braku zgodności między wiedzą nt. danej osoby a dokumentacją. Nie wiem, w ilu wypadkach taka niezgodność występuje. W momencie, kiedy ciała przywieźli do Polski, wszystkie powinny być poddane sekcji. Niepoddanie ich sekcji było działaniem skandalicznym - stwierdził.

- Pierwsze żądania rodzin dotyczące ekshumacji były już dawno temu. Skąd to opóźnienie? To zmniejsza szansę na wyjaśnienia tego, co związane z katastrofą - mówił.

- Za to odpowiada minister sprawiedliwości, ale trudno obwiniać pana Gowina. Trudno mówić o jego odpowiedzialności politycznej.

Za to odpowiada Tusk, pani marszałek Kopacz i obecny prezydent - wskazał.

DOSTĘP PREMIUM