"Pytania Tuska o to, kto zapraszał do samolotu, były głupie i nie w jego stylu"

- W środku przemówienia premier zaczął prowokować drugą stronę. To było niepotrzebne, głupie i nie w stylu Donalda Tuska - oceniał w TOK FM Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny "Krytyki Politycznej". Sierakowski spierał się także z Łukaszem Warzechą z "Faktu" o ataki na Ewę Kopacz.
- Przemówienie premiera było bardzo dobre. Tusk jest według mnie politykiem cynicznym, ale to bardzo utalentowany mówca - ocenia Sławomir Sierakowski. Jak dodaje, zaskoczyły go przeprosiny premiera. Jednak jeszcze bardziej jest zdziwiony późniejszymi uwagami premiera.



- W środku przemówienia premier zaczął prowokować drugą stronę. Stawiał pytanie, kto zapraszał do samolotu, kto jest za to odpowiedzialny. Obok deklaracji i propozycji zakończenia wojny smoleńskiej, te pytania wydawały się niepotrzebne, głupie, nie w stylu Donalda Tuska - dodaje Sierakowski.



Warzecha: Tusk chciał sprowokować

- Donald Tusk chciał sprowokować drugą stronę przed sobotnim marszem. To było bardzo cyniczne - ocenia z kolei Łukasz Warzecha z "Faktu". - Po drugie, dla Donalda Tuska bardzo wygodne jest wpychanie PiS w koleinę smoleńską. PO na tym zależy szczególnie w kontekście ostatnich merytorycznych działań PiS, np. debaty ekonomicznej - dodał.

Sierakowski i Warzecha spierali się także o oskarżenia pod adresem Ewy Kopacz.

Nie akceptuję ataków na Kopacz

- Trudno mi zaakceptować ataki na Ewę Kopacz - powiedział Sławomir Sierakowski. - Ona nie należy do moich ulubionych ministrów, nie podoba mi się ten rząd i sposób funkcjonowania PO - zapewnił. Jednak - jego zdaniem - oskarżenia pod adresem marszałek Sejmu są po prostu niesłuszne. - Sam fakt bycia ministrem nie nakłada obowiązku uczestniczenia w tym wszystkim, na co zdecydowała się Ewa Kopacz po katastrofie. Nawet jeśli popełniła błąd - stwierdził.

Warzecha: Słuszne oskarżenia

Do ataków przyłączył się jednak Łukasz Warzecha z "Faktu". - Te oskarżenia są bardzo słuszne. Ewa Kopacz ma na swoim koncie kilka wypowiedzi, które spokojnie można uznać za kłamstwa. Mówiła nieprawdę o udziale polskich patologów w tych sekcjach. Taki urzędnik powinien się podać do dymisji - stwierdził. (Kopacz tłumaczyła, że doszło do pomyłki, a chodziło jej o udział w identyfikacji zwłok, a nie w sekcjach).

- Ale trzeba pamiętać, że Ewa Kopacz nie jest sama, była wykonawcą pewnej linii. Na końcu łańcuszka odpowiedzialności jest premier. Tak więc nawet żal było mi pani Kopacz. Ale najbardziej poszkodowany był Jarosław Gowin, który został wypchnięty przez premiera i musiał świecić oczami, choć nie miał z tym nic wspólnego - stwierdził Warzecha.

Sierakowski: Mówi pan nieprawdę!

- Mówi pan po prostu nieprawdę. To nieprawda, że Kopacz była odpowiedzialna za sekcję, za to - według prawa - odpowiada prokuratura wojskowa. Kopacz nie miała prawnej odpowiedzialności za żadną z funkcji, którą wykonywała w Moskwie. Robiła to z własnej, dobrej wioli - odpowiadał Sierakowski.

- Nieprawdą jest też, że minister Kopacz kłamała, mówiąc, że wszystkie ciała zostały rozpoznane - to efekt niewiedzy, pomyłki, a nie kłamstwa. Kłamstwo to świadome wprowadzanie w błąd. A nie rozumiem, jaki cel ktokolwiek miałby w tym, żeby kłamać ws. sekcji zwłok, podmieniania ciał - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM