Staniszkis o Glińskim: To strzał bliżej stopy niż dziesiątki

- Myślę, że byli w obiegu znacznie lepsi kandydaci, którzy mają błysk w sobie, mogliby pociągnąć młodzież, czego nie ma prof. Gliński - powiedziała w TVP1 Jadwiga Staniszkis. Jej zdaniem lepszymi kandydatami byliby Jan Rokita, Krzysztof Rybiński czy Sławomir Kluza. To kolejna wypowiedź znanej socjolog krytykująca prezesa PiS.
Staniszkis zastanawiała się, skąd taka decyzja Jarosława Kaczyńskiego. - Wydaje mi się, że ten manewr był przemyślany, żeby wzmocnić grupę technokratów w Sejmie: Belka, Rostowski, Rosati... Osłabić Tuska, ale nie wypromować Kaczyńskiego. To bardzo skomplikowana gra na nowy układ równowagi, także w relacji z prezydentem Komorowskim, i myślę, że tutaj prof. Gliński ma małe szanse - powiedziała.

- Myślę, że kalkulacja prezesa była taka, że jeśli ktoś taki neutralny, obrotowy, jak prof. Gliński (...) wskoczy na pokład, to będzie znak dla innych oportunistów, że ta łódka może wygrać. Ale to jest długi marsz. Wybory będą za trzy lata - kontynuowała dywagacje.

Nazwisko Staniszkis pojawiało się w spekulacjach nt. kandydatów na premiera ze strony PiS. - Jarosław Kaczyński nie zaproponował mi kandydatury. Jestem osobą, która stara się być niezależna. Jestem w ciągłym konflikcie z tym aparatem PiS-owskim, który otacza prezes - wyjaśniła Sztaniskis.

Kaczyński nikomu nie ufa

To kolejna krytyczna wobec kierownictwa PiS wypowiedź znanej socjolog, która przez ostatnie lata zachwycała się Jarosławem Kaczyńskim. Niedawno w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times" także wytknęła prezesowi błędy. - Jarosław Kaczyński wciąż cierpi po stracie brata, my tego elementu bliźniactwa nie rozumiemy. Potrzebuje ciepła, dlatego otacza się ludźmi z dawnego PC. I nikomu nie ufa - stwierdziła.

Wtedy też niespodziewanie broniła premiera Donalda Tuska ws. afery Amber Gold. - Afera Amber Gold była kontrolowanym uderzeniem "grupy ludzi, którzy zawłaszczyli państwo" w Donalda Tuska. Według niej naruszył ich interesy. - To jest układ ludzi, którzy zrobili interes na zawłaszczaniu państwa. Nie mają jednego ośrodka koordynacji. Tworzą sieć, która w obecnym modelu państwa może działać znacznie skuteczniej niż demokratyczne instytucje - wyjaśniała.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM