PiS zaprasza na debatę o służbie zdrowia. Prof. Kik: "To po to, by obalić ten rząd"

- W trakcie debat organizowanych przez PiS ma być tworzony projekt alternatywny, który jest wezwaniem do obalenia rządu. Musimy pamiętać, że cokolwiek by Kaczyński nie powiedział i zrobił, to jego nadrzędnym celem jest obalenie Donalda Tuska. A jeszcze lepiej - Bronisława Komorowskiego - twierdzi w rozmowie z TOK FM prof. Kazimierz Kik, politolog.
A chodzi o zapowiedzianą przez Jarosława Kaczyńskiego kolejną już po dyskusji ekonomicznej debatę Prawa i Sprawiedliwości. Tym razem PiS zamierza zająć się służbą zdrowia.

Czy mamy do czynienia z nową jakością pośród opozycji? - Nie, to żelazna konsekwencja tradycji polityki i zwyczajów Prawa i Sprawiedliwości - nie pozostawia złudzeń politolog, prof. Kazimierz Kik. - Te debaty nie są po to, by stworzyć wartość dodaną, tylko żeby wywalić obecny rząd. W trakcie tych debat ma być tworzony projekt alternatywny, który jest wezwaniem do obalenia rządu PO - te projekty PiS mają wykazać niewiarygodność jego polityki.

- Ale musimy pamiętać, że cokolwiek by Kaczyński nie powiedział i zrobił, to jego nadrzędnym celem jest obalenie Donalda Tuska, a jeszcze lepiej - Bronisława Komorowskiego - podkreśla nasz rozmówca.

Destrukcja, nie debata?

- Na te posunięcie ze strony Prawa i Sprawiedliwości musimy patrzeć jak na rodzaj destrukcji - zaznacza prof. Kik.

- Pamiętajmy o aspektach emocjonalnych Jarosława Kaczyńskiego - kieruje się on żądzą zemsty. To oczywiście jest jego zrozumiały ból. Ale tak się składa, że polityka Prawa i Sprawiedliwości przez to nie jest oparta na racjonalnych koncepcjach, ale emocjonalnych. W związku z tym, te wszystkie debaty to instrumenty realizacji celów Kaczyńskiego i też nie są oparte na racjonalnych przesłankach. Tam nie ma miejsca na prawdziwą debatę, tam nie ma miejsca na kompromis. Poprzez zbudowanie namiastki alternatywy chodzi o kompromitacje rządu. To nie jest gra demokratyczna, lecz wojna - dodaje nasz rozmówca.

Kik podsumowuje, że dodatkowym problemem jest to, iż samo PiS narzuca reszcie opozycji swoją formułę funkcjonowania: - A to formuła konfrontacji. Nie ma w niej miejsca na dyskusję - mówi politolog.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM