"Premier musi wyjść z letargu". Inaczej czeka go los Leszka Millera

PiS znowu wyprzedził rząd i zorganizował debatę z ekspertami. Tym razem o służbie zdrowia. - Może to zmobilizuje rząd do działania. Teraz rząd jest wycofany, oddaje pole opozycji - wyliczał w TOK FM były min. zdrowia Marek Balicki. Jego zdaniem, jeśli premier nie wyjdzie z letargu, może skończyć jak Leszek Miller. Lider SLD zwany był kanclerzem, ale nie był w stanie rządzić do końca kadencji.
Po gospodarce PiS zajęło się szukaniem uzdrowieniadla służby zdrowia. Co oznacza wysłuchanie przez liderów partii pomysłów i bolączek ekspertów i pracowników służby zdrowia. - Tradycyjnie już w dyskusji nie wziął udziału minister obecnego rządu odpowiedzialny za zdrowie. Zabrakło też byłego ministra - Marka Balickiego.

Polityk i dyrektor jednego ze stołecznych szpitali przyznał, że chciał uniknąć posądzenia o to, że sprzyja partii Jarosława Kaczyńskiego. A poza tym, jak mówił w TOK FM, zbyt późno otrzymał zaproszenie na debatę.



Marek Balicki nie należy do fanów Prawa i Sprawiedliwości. Ale przyznaje, że partię Kaczyńskiego trzeba pochwalić. Bo dyskusja o problemach służby zdrowia jest bardzo potrzebna. - Może ta debata zmobilizuje rząd. Może wreszcie się obudzi - stwierdził.

Koniec letargu!

Były minister zdrowia nie ma wątpliwości, że premier nie powinien dłużej czekać i musi ostro wziąć się do pracy. - Sytuacja jest poważna. Nadciąga nie tylko kryzys gospodarczy. Z chwilą, kiedy jedno z ugrupowań opozycyjnych zaczyna uzyskiwać poparcie większe od partii rządzącej, to mamy początek kryzysu politycznego. Dziś potrzeba działań politycznych z wizją. Premier musi wyjść z letargu - uważa Marek Balicki.

Przypomnijmy, że w najnowszym sondażu poparcia dla partii politycznych PiS wyprzedziło Platformę Obywatelską.

Według Balickiego sytuacja PO zaczyna powoli przypominać to, co działo się z SLD po tym, jak Leszek Miller został premierem.

Mimo tego, że Miller wydawał się najmocniejszym graczem na polskiej scenie politycznej - przez wielu zwany był kanclerzem - musiał ustąpić w maju 2004 roku.

Jego rządy skończyły się wielką przegraną Sojuszu Lewicy Demokratycznej, z której partia praktycznie do dziś się nie podniosła. - Jeśli premier wejdzie na ścieżkę systematycznego spadku poparcia, w sondażach opinii publicznej, może stać się to, co przydarzyło się SLD. PO nieuchronnie zacznie pękać - spekulował Marek Balicki.

A może zmiany?

Zdaniem gościa "Popołudnia Radia TOK FM" metodą na poprawę notowań rządu mogą być zmiany w rządzie. Oczywiście nie zaskakuje to, że według Balickiego odwołany powinien zostać szef resortu zdrowia - Bartosz Arłukowicz.

Jak ocenia były szef resortu zdrowia, Arłukowicz został ministrem mimo tego, że nie miał odpowiednich kwalifikacji. - Może teraz już minister czegoś się nauczył. Ale nadal nie wiemy, co minister sądzi o systemie opieki zdrowotnej, jaka jest jego wizja - mówił Marek Balicki.

Innych kandydatów do dymisji zgłosili publicyści w "Poranku Radia TOK FM". Michał Szułdrzyński z "Rz" chciałby odejścia min. Michała Boniego. Gospodarz "Poranka" Tomasz Sekielski czeka na dymisję Joanny Muchy. A wszyscy publicyści zgodnie stwierdzili, że premier powinien odwołać szefową MEN - Krystynę Szumilas.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM