Kolenda-Zaleska: Tusk jak Obama, Kaczyński jak Romney. Platformo, pokaż, że wciąż o coś ci chodzi

"Tusk i jego ekipa sprawiają wrażenie dokładnie takie jak Obama. Ekipy zmęczonej władzą, bez inicjatywy, bez świeżego zapału, przytłoczonej kryzysem, zaskoczonej brakiem zrozumienia i płynącą zewsząd krytyką. To już nawet nie defensywa, ale walkower. A PiS bryluje nie tylko w mediach, ale przede wszystkim w społecznej świadomości" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Kolenda-Zaleska.
To kolejny komentarz po piątkowym, zwycięskim dla PiS-u sondażu TVP, który wzywa Platformę, by obudziła się i przejęła inicjatywę w debacie publicznej. Dziennikarka TVN24 porównuje Donalda Tuska do Baracka Obamy, a Jarosława Kaczyńskiego - do "energicznego, elokwentnego, narzucającego swoje pomysły" podczas środowej debaty Mitta Romneya. "Pomysły mądre, śmieszne, groteskowe - ale jakieś. Człowiek patrzy i widzi energię, zaangażowanie i chęć działania. Widzi emocje i im się poddaje" - pisze Kolenda-Zaleska o PiS-ie.

"Człowiek patrzy na Platformę i nie widzi nic. Żadnych nowych pomysłów, żadnego zaangażowania. Widzi za to niedotrzymane obietnice. Jak dziś pamiętam polityków PO dających słowo honoru, że ustawa o in vitro będzie gotowa 31 sierpnia" - czytamy.

"Teraz cała PO zawieszona na swoim liderze z napięciem czeka na wystąpienie Donalda Tuska. On ma popchnąć Platformę i rząd do przodu, on ma przywrócić nadzieję (...). Oczekiwania wobec wystąpienia Tuska są tak duże, jakby miał on ogłosić co najmniej nowy początek świata" - zauważa komentatorka i podkreśla, że to oczekiwania za duże, ale - jej zdaniem - wyborcy to rozumieją i nie oczekują cudów: "Ludzie zresztą nie są głupi, rozumieją, że na świecie nie jest dobrze i trzeba sobie radzić. (...) Ale przecież trzeba dyskutować ze społeczeństwem, wyjaśniać, tłumaczyć, pokazywać, że wciąż o coś nam chodzi. (...) Przygnębienie i posępność to nie są cechy, które Polacy chcieliby widzieć w swoim premierze. Zwłaszcza w czasach kryzysu".

Cały komentarz w "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM