Duda: PiS bez "Solidarności" nic nie zrobi. Wzrost poparcia zawdzięcza właśnie nam

- PiS-owi wzrasta w sondażach, ale niech PiS nie zapomina, że to nie jest tylko jego zasługa. Te parę punktów wyżej to jest także zasługa "Solidarności" - mówił Piotr Duda w Radiu RMF FM podkreślając, że udział "S" w marszu nie oznacza poparcia dla PiS-u. Przypomniał też, że ostrzegał PO przed "antyprawicową polityką, która doprowadziła do tego, że dziś PO jest na drugim miejscu".
Duda komentował w RMF FM ostatni sondażowy sukces partii Kaczyńskiego - pokonanie Platformy w badaniu TNS Polska dla TVP. Szef "S" powiedział wprost, że PiS zawdzięcza ten wzrost poparciu, jakie otrzymał od jego związku, m.in. udziałowi "Solidarności" w marszu "Obudź się, Polsko". Związkowcy tworzyli na nim najlepiej zorganizowana grupę, która manifestowała z konkretnymi postulatami gospodarczymi.

- Po sondażach widać, że Polska się obudziła. Platformie spada, i z tego się najbardziej cieszę. A myśmy ostrzegali Platformę Obywatelską i PSL - mówił Duda, który - co podkreślała m.in. "Gazeta Wyborcza" - ma żal do rządu za odrzucanie prób nawiązania dialogu ze związkiem.

Dodał, że to "polityka antypracownicza doprowadziła do tego, że dzisiaj PSL szuka jakiegoś wsparcia wśród PiS-u, a Platforma jest na drugim miejscu w sondażach". - Będzie tylko jeszcze gorzej. Po przegłosowaniu ustawy 67 mówiliśmy im, że jest to ich śmierć polityczna, i tak się, niestety, dzieje - mówił przewodniczący NSZZ "Solidarność".

"Bez Solidarności ten marsz nie wyglądałby tak okazale"

Wyjaśniał, że mimo krytyki (m.in. za dołączenie przez związkowców do marszu, w którym brali udział zwolennicy o. Rydzyka) nie żałuje wspólnego demonstrowania z PiS-em. - Jeżeli ten rząd nie chce z nami prowadzić normalnego dialogu i rozmawiać, musimy podejmować inne działania. Widać, że one zaczynają być skuteczne - mówił. Zaznacza jednak, że udział w marszu nie był deklaracją poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

- A że PiS mówi, że to była ich demonstracja... No przepraszam, gdyby nie członkowie "Solidarności" i sympatycy Radia Maryja, Telewizji Trwam, to ta PiS-owska demonstracja i Solidarnej Polski nie wyglądałaby tak okazale, jak to faktycznie było. Muszą o tym pamiętać, że bez nas nie zrobią nic. Samych członków "Solidarności" jest prawie 700 tys. - mówił Duda. Dodał, że PiS nie powinien zapominać, że te parę punktów wyżej w sondażach to jest także zasługa związku zawodowego "Solidarność".

O Glińskim: Nie tędy droga

Komentatorzy zwracali już uwagę na to, że ignorując Dudę, premier ułatwia PiS-owi wykorzystywanie "Solidarności" w antyrządowej kampanii. Jak pisała tuż po marszu "Obudź się, Polsko" Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej" podkreśla, że choć w niektórych sprawach rząd i "Solidarność" nie porozumieją się (np. w sprawie wieku emerytalnego), to w innych (np. płaca minimalna) są szanse na kompromis albo nawet na wspólne działania (np. umowy śmieciowe).

Tym bardziej, że dziś w RMF FM Duda po raz kolejny zdystansował się do partii Kaczyńskiego. O kandydacie Prawa i Sprawiedliwości na premiera, profesorze Piotrze Glińskim mówił: - Nie tędy droga. Najpierw trzeba rozmawiać z partiami opozycyjnymi właśnie o tych sprawach, że jeżeli będą oni w ogóle chętni dać wotum nieufności rządowi Tuska, dopiero później przedstawiać kandydata na premiera.

DOSTĘP PREMIUM