PO strzela sobie w lewą stopę. "Słabość kierownictwa to pikuś"

Nie milkną komentarze wczorajszego głosowania nad ustawą ws. aborcji. W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Wojciech Szacki pisze o potencjalnych skutkach zachowania konserwatystów z PO. Jego zdaniem podział w Platformie pokazuje, jak słabe jest przywództwo w partii.
Zdaniem Wojciecha Szackiego, w trudnym dla PO momencie - spadek notowań, zręczne natarcie opozycji - odżyją spekulacje o podziale na frakcje, liczenie "szabel Gowina", dyskusje o rozpadzie. Nawet jeśli oderwane od rzeczywistości, tworzyć będą fatalny klimat wokół partii Donalda Tuska.

Szacki pisze, że wczorajszy ruch kłóci się ze strategią Platformy wobec wyborców liberalnych i lewicowych. PO miała być inna niż "ten straszny PiS". Słabnie pamięć o IV RP, coraz trudniej straszyć Jarosławem Kaczyńskim. Ograniczanie wolności zgromadzeń czy głosowanie ręka w rękę z PiS i ziobrystami w sprawie aborcji utrudnia to jeszcze bardziej.

Platforma po wyborach w 2011 r. traciła głównie wyborców prawicowych i centroprawicowych. Teraz dba o symetrię strat - strzelając sobie w lewą stopę. Platforma zachowała się wczoraj, jakby chciała dowieść, że określenie "lemingi" (w potocznym mniemaniu zwierzątka topiące się bezmyślnie w morzu) idealnie do niej pasuje - podsumowuje Szacki.

Cały artykuł do przeczytania w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej ".

DOSTĘP PREMIUM