"Chcieli oskrzydlić PiS z prawej flanki i zaskarbić sobie sympatię ojca dyrektora". Sikorski po głosowaniu ws. aborcji

- Nie było tajemnicą, że w kwestiach światopoglądowych mamy w PO różne stanowiska - tłumaczył w TOK FM Radosław Sikorski. A o autorach projektu zaostrzającego przepisy ws. aborcji, czyli SP powiedział: - Chcieli oskrzydlić PiS z prawej flanki i zaskarbić sobie sympatię ojca dyrektora
40 posłów Platformy Obywatelskiej poparło projekt Solidarnej Polski zaostrzający przepisy dotyczące aborcji. Kolejnych blisko 30 wstrzymało się od głosu. A do tego, żeby restrykcyjny projekt nie trafił do dalszych prac, zabrakło tylko 19 głosów.

- Dla nikogo nie było tajemnicą, że w kwestiach światopoglądowych mamy różne stanowiska. W sprawach sumienia jesteśmy koalicją. Nie było dyscypliny, więc ludzie głosowali jak uważali. To w czym się zgadzamy, jest program energicznych, skutecznych reform modernizacyjnych - komentował wyniki głosowania szef MSZ Radosław Sikorski.

Minister nie rozdziera szat. Bo jak podkreślał, w "Poranku Radia TOK FM", kluczowe dla sprawy zmiany przepisów dotyczących aborcji jest stanowisko głowy państwa. - Prezydent Komorowski zapowiedział wczoraj, że będzie bronił konsensusu w tej sprawie. Cała dyskusja w tej sprawie będzie więc tylko biciem piany - uważa Sikorski.

Zdaniem szefa polskiej dyplomacji, Solidarna Polska wzięła się za kontrowersyjny temat przepisów antyaborcyjnych wyłącznie z powodów politycznych. - Chcieli oskrzydlić PiS z prawej flanki i zaskarbić sobie sympatię ojca dyrektora.

Obiecaliśmy i wykonaliśmy

Radosław Sikorski chwali premiera za pomysł przedstawienia w Sejmie podsumowania roku pracy. Bo jak stwierdził w TOK FM: W medialnym zgiełku ginie gdzieś to, że większość expose wygłoszonego rok temu została wykonana.

- Czyli obiecaliśmy i wykonaliśmy. Teraz czas na wrzucenie drugiego biegu - mówił gość "Poranka Radia TOK FM".

Według spekulacji, premier ogłosi w swoim wystąpieniu obowiązek odprowadzania składki do ZUS od tzw. umów śmieciowych.

Radosław Sikorski zasugerował, że faktycznie można się spodziewać takiej decyzji.

- Będą padały argumenty o wpływie tej decyzji na wzrost bezrobocia. Ale pamiętajmy, że ci, którzy dziś na umowę zlecenie pracują w jednym miejscu, płacą składkę na ZUS. Zmiana dotknie więc ludzi, którzy pracują w kilku miejscach i tam nie płacą składek. To moim zdaniem kluczowe rozróżnienie - argumentował minister spraw zagranicznych.

Wystąpienie premiera Tuska ma zacząć się w piątek o 9.

DOSTĘP PREMIUM