"Wartością PO jest zdolność budowania autostrad? Jak tak uważają, to tracę barierę do głosowania na PiS"

- Jeżeli Radosław Sikorski stwierdza, że PO jest partią promodernizacyjną, a jednocześnie pozostawia dowolność głosowania w sprawach sumienia, to nie rozumie, na czym polega modernizacja - mówi w rozmowie z TOK FM Jacek Żakowski, dziennikarz "Polityki".
A chodzi o poranną rozmowę Janiny Paradowskiej z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. W jej trakcie, zapytany o podział Platformy Obywatelskiej w sprawie projektu zaostrzającego prawo aborcyjne, wiceprzewodniczący PO przyznał: "Jesteśmy szeroką koalicją promodernizacyjną, która w sprawach sumienia jest koalicją. Nie było dyscypliny, więc ludzie głosowali tak, jak uważali".



- Chyba Sikorski nie rozumie, na czym polega modernizacja. Chyba wyobraża sobie, że modernizacja to proces wylewania asfaltu i betonu. I to jest największy problem tej partii i jej zachowawczego nurtu - komentuje podejście szefa MSZ Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i Radia TOK FM.

Modernizacja bez spraw kulturowych?

- Wielu polityków Platformy w ostatnich latach przeszło solidną edukację, która im uzmysłowiła, że modernizacja to nie jest beton, ale kto na tym betonie się porusza, co ma w głowie, jakie są relacje między ludźmi jeżdżącymi autostradami, itd. - kontynuował Żakowski i dodał o deklaracji Radosława Sikorskiego: - Po prostu znaczy to tylko tyle, że w tej partii jest duża grupa osób, które nie są przygotowane intelektualnie do uprawiania polityki. I, niestety, nasz minister spraw zagranicznych do tych ludzi należy.



- Można słowa wiceszefa PO interpretować tak, że aby przeprowadzić w Polsce modernizację techniczną, to trzeba abstrahować od spraw kulturowych, bo inaczej nie uda się zbudować większości w Sejmie. Być może tak jest, ale ja w to nie wierzę. A jeżeli tak jest, to ta partia jest oparta na paradygmacie, którego nie przemyślała do końca. Projekt modernizacji technicznej bez reformy kulturowej to projekt, który próbował przeprowadzić kiedyś szach w Iranie. I to się po prostu nie udaje - stwierdził publicysta.

Jeżeli PO uważa...

- Politycy muszą zrozumieć, że rozwój technologiczny dokonuje się w krajach, które przeprowadziły reformę kulturową. Ci politycy, którzy tego nie rozumieją, blokują rzeczy tak pozornie proste, jak budowa autostrad - uważa Jacek Żakowski. - Sikorski zaś próbuje sprowadzić PO do pozycji PiS-u bez Ziobry i Rydzyka. Owszem, mogą zdobyć dużo głosów, ale zmarnować kraj. A wydaje mi się, że obowiązkiem polityka jest jednak nie odnoszenie osobistego sukcesu, czyli np. wygrywanie wyborów, tylko działanie dla dobra wspólnego. Może jestem naiwny.

Publicysta "Polityki" i Radia TOK FM podkreślił, że "jeżeli Platforma uważa, że jedyną wartością tej partii jest zdolność do budowania autostrad, to ja tracę barierę do głosowania na PiS".

Wymiar europejski

Według dziennikarza takie myślenie, jakie przedstawił minister Sikorski, może być szkodliwe też w wymiarze europejskim. - Europa bez wartości europejskich to mrzonka. A wartości europejskie to np. empatia, solidarność; to także to, że poseł głosujący czuje, że kobieta, której każe się nosić martwy płód, jest krzywdzona; czuje, że jeżeli ktoś ma dużo pieniędzy, to powinien się podzielić z tym, kto ma dużo mniej. To są wartości, na których Europa jest ufundowana. Przekonanie, że można oprzeć Europę na autostradach, wydaje mi się kompletnym nieporozumieniem. To się zawali - stwierdził Żakowski.

- Inwazja takiego myślenia technokratycznego o Europie jest źródłem największych zagrożeń - dodał. I podkreślił: - Z mojego punktu widzenia jest obojętne, z jakiego powodu projekt europejski miałby się rozpaść: czy dlatego, że ktoś go nie lubi, czy dlatego, że "wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły", czyli że ktoś będzie gadał "Europa, Europa", ale będzie podważał wartości, które są konieczne, żeby mogła żyć. A trudno sobie wyobrazić w środku federacji europejskiej taliban warszawski. To do siebie nie przystaje. Wyobraźmy sobie, że Polska odstaje od Europy tak bardzo, jakby chciał to zaakceptować minister spraw zagranicznych. To zmniejszy czy zwiększy skłonność zachodnich społeczeństw do transferów na rzecz Polski? Moim zdaniem - zmniejszy. Bo jak pani Angela Merkel ma przekonać wyborców w Niemczech, żeby dawali pieniądze społeczeństwu, które maltretuje kobiety? - podsumował nasz rozmówca.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM