Kowal: Z expose premiera jak ze skokiem z kosmosu. Kończy się na tym, że nic z tego nie ma

Lider PJN, Paweł Kowal, krytykuje premiera za dzisiejsze wystąpienie. Nie przekonała go nawet zapowiedź wydłużenia do roku urlopu macierzyńskiego. - To tylko geścik. Premier nie rozumie polityki rodzinnej - ocenił w TOK FM. Według Kowala, drugie expose Tuska można porównać ze słynnym skokiem z kosmosu. - Zapowiada się expose i nic nie ma - stwierdził.
Europoseł Paweł Kowal specjalnie pojechał do Sejmu, żeby wysłuchać wystąpienia premiera Tuska. I rozczarował się. - To, co się tam dzieje, jest niepoważne. To nieporozumienie. Zapowiada się expose premiera, jak ten skok z kosmosu. I kończy się jak z tym skokiem, czyli nic nie ma - ocenił eurodeputowany i lider PJN.

Relacja z Sejmu. "Minuta po minucie"Czytaj tutaj

Według Kowala, przemówienie Donalda Tuska było "populistyczną ofensywą".



- Te wszystkie rzeczy, o których mówił premier, już słyszeliśmy. Sądziłem, że będzie przedstawiona jakaś konkretna propozycja, wymiana osób. Bo wiadomo, że ludzie których premier wziął do rządu nie sprawdzili się - stwierdził w "Popołudniu Radia TOK FM".

To tylko geścik

Kowal i ugrupowanie, którym kieruje, Polska Jest Najważniejsza, postawili w swoim programie na politykę prorodzinną. Ale nie zrobiła na nim większego wrażenia zapowiedź Donalda Tuska, że urlop macierzyński zostanie przedłużony do roku.

- Premier nie rozumie polityki rodzinnej. Myśli, że jak wydłuży urlop macierzyński, to będzie to wielkie osiągnięcie. Ale wydłużenie urlopu jest jedynie geścikiem. A polityka rodzinna to nie są gesty. To przesterowanie polityki państwa na wsparcie rodziny i wzmocnienie demografii. Jako PJN przygotowaliśmy taki program. Jak premier nie chce od nas wziąć propozycji, to niech weźmie sobie z Francji - proponował lider PJN.

Najbliżej mi do... Millera

Na złą ocenę Kowala na temat tego, co dzieje się w Sejmie, wpływ miał nie tylko szef rządu. Nie podobały mu się również wystąpienia przeciwników Donalda Tuska. I to tak bardzo, że... pochwalił polityka z przeciwnej strony sceny politycznej - Leszka Millera.



- Bo on mówił, że to nie jest jego wojna. A wojna PO i PiS przestała być także moją wojną. I wiem, że nie jest też wojną większość Polaków - przyznał polityk.

Szef PJN stwierdził, że "po ludzku współczuje premierowi, że jest zmęczony i wypalony". Ale mimo to nie może go zwolnić z politycznej odpowiedzialności za to, co dzieje się w kraju.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM