Czy Macierewicz zgłosił wyciek zdjęć? "Poza przewodniczącym nikt ich nie widział"

Wczoraj media podały informacje, że na jednym z rosyjskich portali opublikowano drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej. Antoni Macierewicz stwierdził, że jego zespół badający katastrofę dostał zdjęcia kilka dni wcześniej. Nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie, czy zgłosił polskim służbom fakt wycieku zdjęć.
Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, powiedział wczoraj portalowi Niezalezna.pl, że te fotografie dotarły do jego zespołu kilka dni temu. Poinformował też, że zostały przekazane ekspertom medycyny sądowej za granicą.

Macierewicz odkłada słuchawkę

Antoni Macierewicz odmówił odpowiedzi na pytanie, kiedy dokładnie zdjęcia dotarły do zespołu parlamentarnego. - Jakiś czas temu te zdjęcia do nas dotarły i zostały przekazane do zbadania. Ich publikację i ujawnienie uważam za działania barbarzyńskie. To jest wstrząsające, że do tego dopuszczono. Moim zdaniem odpowiedzialni za to są między innymi ci, którzy sprawili, że oddano śledztwo w ręce rosyjskie, nie dopilnowano i przekazano wszystkie dowody Rosjanom. Pozwolono, by to strona rosyjska dysponowała wszystkimi możliwościami używanymi teraz przeciwko Polsce - stwierdził Macierewicz.

Poseł nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy zespół parlamentarny zawiadomił polskie służby o wycieku zdjęć i dlaczego jego zespół wysłał zdjęcia do zagranicznych ekspertów na własną rękę. - To wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia - uciął i odłożył słuchawkę.

Misiewicz: Poza przewodniczącym nikt ich nie widział

Bardziej rozmowny był szef biura zespołu Bartłomiej Misiewicz. - Zdjęcia dotarły do nas trzy dni temu. Tak naprawdę nikt nie miał do nich dostępu poza przewodniczącym Macierewiczem. Zostały one przekazane ekspertom z zakresu medycyny sądowej z zagranicy w celu dokonania analizy i sprawdzenia, czy w jakikolwiek sposób mogą one przyczynić się do wyjaśnienia przyczyn katastrofy - mówił. Zaznaczył, że nie był to "wyciek", ale przekazanie zdjęć zespołowi.

Misiewicz nie chciał powiedzieć, jakim konkretnie ekspertom fotografie przekazano. Nie wie też, czy Macierewicz o ich istnieniu zawiadomił jakieś polskie służby. - Poza przewodniczącym nie widział ich nikt, i to przewodniczący podejmował wszelkie decyzje - wyjaśnił. Powiedział też, że sam dowiedział się o wycieku fotografii dopiero wczoraj.

- Te zdjęcia to na pewno efekt jakiejś gry Rosjan i można powiedzieć wprost, że jest to odpowiedź na dojście do prawdy, że w Polsce odkryto zamianę ciał. Jest to skandal i przestępstwo, polska prokuratura powinna wszcząć postępowanie. Minister Sikorski powinien wezwać ambasadora Rosji do podjęcia działań w tej sprawie.

Misiewicz nie chciał odpowiedzieć na pytanie, kiedy pojawią się analizy zagranicznych ekspertów i czy będą one upublicznione. - Decyzja w tej sprawie należy do przewodniczącego Macierewicza - powiedział.

Kaczyński: Ten rząd nie jest partnerem dla Rosji

Jarosław Kaczyński na dzisiejszej konferencji prasowej powiedział, że z trudem odpowiada na pytania w tej sprawie, bo to "dotyczy go osobiście". - Przekazanie wszystkiego Rosji, całkowita abdykacja ze strony polskich władz prowadzi do tego, co widzimy. Jedynym wyjściem jest dążenie do powołania komisji międzynarodowej - mówił.

Prezes PiS zauważył, że państwo "podjęło działania o charakterze rutynowym". - To też jest pewien postęp, bo niedawno uważano, że nic się nie dzieje. Na szczęście się zmieniły wyniki sondaży. Ten rząd nie jest dla Rosji żadnym partnerem, bo na początku gry wszystko oddał. Ci, którzy krytykowali to od początku, mieli sto procent racji - stwierdził.

Czy Macierewicz powinien powiadomić służby?

Zdaniem Piotra Niemczyka, byłego dyrektora biura analiz i informacji UOP, Macierewicz powinien jednak o pojawieniu się zdjęć powiadomić prokuraturę. - Funkcjonariusz publiczny nie może przechodzić obojętnie w przypadku popełnienia przestępstwa i powinien zawiadomić o tym odpowiednie organy. Jeśli wyciekły materiały istotne dla śledztwa, to istnieje podejrzenie, że wyciekły nielegalnie - stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM