PiS obiecuje 1,2 mln "stabilnych" miejsc pracy

PiS, jak tylko dojdzie do władzy, planuje zacząć tworzyć milion dwieście tysięcy "stabilnych" miejsc pracy. To plan na lata 2014-2023. - To nie jest niemożliwa sytuacja, w której bezrobocie w Polsce jest niskie, w której do Polski wracają ludzie pracujący dzisiaj bardzo często poniżej swoich kwalifikacji za granicą - powiedział podczas debaty gospodarczej Jarosław Kaczyński.
Prawo i Sprawiedliwość podczas debaty o pracy, zwołanej w hali, gdzie przed laty produkowano ciągniki Ursus, prezentuje projekt Ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia. Celem ma być wstrzymanie emigracji zarobkowej i odwrócenie negatywnych tendencji demograficznych. Szczególnie chodzi o poprawę sytuacji w małych miejscowościach i na wsiach, także w gminach "zdegradowanych ekonomicznie".

- Wybraliśmy to miejsce nie bez powodu. Tu kiedyś był wielki zakład pracy, były tysiące miejsc pracy, dzisiaj są puste hale. To miejsce może być symbolem procesu dezindustrializacji Polski. Sądzimy, że ten proces trzeba zatrzymać, trzeba rozpocząć proces odbudowy polskiego przemysłu. To jeden z warunków zniszczenia tej wielkiej społecznej plagi, jaką jest bezrobocie - powiedział prezes Kaczyński.

"Trzeba aktywności ze strony państwa"

Według projektu PiS, tworzeniu miejsc pracy i zatrudnianiu młodych ludzi mają sprzyjać: zmiany w podatkach i daninach publicznych, system kredytów i pożyczek ze środków publicznych, dopłaty bezpośrednie, specjalne opłaty na rzecz gmin zdegradowanych, eliminacja dyskryminacji podatkowej i nieuzasadnionych przywilejów podatkowych.

- Trzeba aktywności ze strony państwa, takiej aktywności, która nie będzie zastępowała inicjatywy gospodarczej społeczeństwa, inicjatywy gospodarczej przedsiębiorców, tych, którzy mogą nimi zostać, ale która będzie tę inicjatywę ułatwiała, wspierała, zachęcała do niej - tłumaczył szef PiS.

5 mln obywateli zdolnych do pracy

Według uczestników debaty "niewykorzystane zasoby pracy w Polsce to 5 mln obywateli zdolnych do pracy" - Ich zdaniem rolą państwa jest wspieranie tworzenia miejsc pracy. - Możemy powiedzieć, że państwo samo z siebie nie tworzy miejsc pracy, ale niewątpliwie państwo tworzy warunki, aby te miejsca pracy powstawały - powiedziała posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz.

Pracę nazwała najważniejszym czynnikiem rozwoju. - Nie chodzi tutaj tylko o to, by było więcej pracy - choć to jest dzisiaj bardzo ważne - powiedziała posłanka PiS.

Ministerstwo: Bezrobocie w górę

Ministerstwo pracy szacuje, że bezrobocie we wrześniu wyniosło 12 i pół procent. Główny Urząd Statystyczny poda jutro dane o liczbie osób bez pracy w ubiegłym miesiącu,

Szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz spodziewa się wzrostu bezrobocia w kolejnych miesiącach. Jego zdaniem, dane za październik pokażą wzrost bezrobocia o jedną lub dwie dziesiąte procent wobec września. Władysław Kosiniak-Kamysz ma nadzieję, że poziom bezrobocia na koniec roku nie przekroczy 13 procent. W ostatnim okresie bezrobocie rosło. W lipcu wyniosło 12,3 procent, a w sierpniu 12,4 procent.

Funduszami w bezrobocie

Na potrzeby realizacji Programu miałby być utworzony Fundusz Wspomagania Zatrudnienia oraz Fundusz Wspierania Przedsiębiorczości Ludzi Młodych. Wykaz gmin zdegradowanych ekonomicznie miałaby określić Rada Ministrów.

- Są potrzebne różnego rodzaju przedsięwzięcia, bo te 1,2 miliona, czy nawet 1,3 miliona nowych miejsc pracy pokazuje, że problem może być rozwiązywany. To nie jest niemożliwa sytuacja, w której bezrobocie w Polsce jest niskie, w której do Polski wracają ludzie pracujący dzisiaj bardzo często poniżej swoich kwalifikacji za granicą. Że te zjawiska, które nastąpiły w innych krajach, kiedyś będących w sytuacji dość podobnej do Polski, np. w Hiszpanii, masowa emigracja, mogą być cofnięte. 88 proc. Hiszpanów, którzy wyjechali, powróciło do Hiszpanii. Dziś jest tam kryzys, ale to już jest zupełnie inna kwestia - przekonywał Kaczyński.

- W tym kierunku trzeba działać, nie można przyjąć koncepcji, która sprowadza się do twierdzenia, iż państwo nie ma w tych sprawach w gruncie rzeczy nic do zaoferowania i że to jest sytuacja wynikająca z istoty systemu rynkowego. Doświadczenia ostatnich już nie kilkudziesięciu, ale nawet stu lat pokazują, że jest inaczej - dodał.

Nie zaproszono ministra

Prawo i Sprawiedliwość nie zaprosiło ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza na debatę o rynku pracy. Jest na niej natomiast kandydat PiS na premiera rządu technicznego Piotr Gliński. Minister brakiem zaproszenia się nie przejmuje i zapewnia, że jest w stałym kontakcie z osobami zaproszonymi przez PiS, bo większość z nich uczestniczy w spotkaniach Komisji Trójstronnej. Władysław Kosiniak-Kamysz twierdzi, że nie jest negatywnie nastawiony wobec debaty i jej uczestników. Jak podkreśla, lepiej prowadzić debaty, niż organizować polityczne happeningi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM