Dudy nie było na debacie PiS. "Pojawia się z nimi tylko, gdy popierają jego pomysły"

- Piotr Duda miał ostatnio kilka pomysłów, na które Prawo i Sprawiedliwość by nie przystało. I to jest właśnie ten problem - pojawia się przy PiS tylko wtedy, kiedy oni wspierają jego pomysły - tak nieobecność lidera Solidarności na debacie PiS o rynku pracy komentuje socjolog dr Robert Sobiech.
"Po marszu w obronie telewizji Trwam kontakty między PiS a NSZZ >>Solidarność<< ochłodziły się. Szef związku chce zerwać z wizerunkiem partyjnej przybudówki" - czytamy w dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Potwierdzeniem tezy dziennika ma być nieobecność szefa związku - Piotra Dudy - na zorganizowanej przez Prawo i Sprawiedliwość debacie o rynku pracy.

- Duda pokazuje ciekawą ewolucję: startował jako lider związku, który ma być apolityczny, a ostatnio wyraźnie pokazuje, że jest przeciwko obecnemu rządowi i pojawia się obok Prawa i Sprawiedliwości - komentuje dr Robert Sobiech, socjolog z UW. - Ale pojawia się przy nich tylko, gdy oni popierają jego pomysły - dodaje.

Kto kogo potrzebuje?

Socjolog podkreśla, że nie wiadomo do końca, czy dotychczasowe zbliżenie z Prawem i Sprawiedliwością było wymuszone na Dudzie przez związkowców, czy to nie jest jego własny, długoterminowy plan. - Jest to więc pytanie o to, co się dzieje w samym związku: czy Duda musiał zrezygnować z odpolitycznienia pod presją działaczy, którzy opowiadali się po stronie PiS - zauważa Sobiech.

- Prawo i Sprawiedliwość niekoniecznie potrzebuje Piotra Dudę - podkreśla nasz rozmówca. - Natomiast partia Jarosława Kaczyńskiego ma dużą ochotę, żeby przejąć ruch związkowy ze swoimi postulatami i prowadzić dalej politykę uwikłania Solidarności w kontekst polityczny.

DOSTĘP PREMIUM