Premier o problemach z dachem na Narodowym dowiedział się z... TV

Skąd Donald Tusk i urzędnicy Kancelarii Premiera dowiedzieli się o problemach z dachem na Stadionie Narodowym? Z telewizji - tak przynajmniej wynika z wypowiedzi Pawła Grasia dla RMF FM.
- Od kogo w ten feralny wtorkowy wieczór premier dowiedział się, że coś jest nie tak na stadionie? - pytał Grasia Konrad Piasecki. - Wszyscy dowiedzieli się chyba tak samo, to znaczy w momencie, kiedy okazało się, że mecz nie rozpoczyna się... - odpowiadał rzecznik rządu. Ale Piasecki drążył: Taka scena: siedzicie w kancelarii, telewizor włączony, paluszki przygotowane. Ktoś zadzwonił czy po prostu z telewizora się dowiedzieliście?

- Oczywiście dzieje się tak, że kiedy widać, że jest jakiś problem, rozpoczyna się kontakt z ludźmi odpowiedzialnymi za dany obszar, w którym następuje kryzys. W tym przypadku był to kontakt z panią minister Muchą, z szefem Narodowego Centrum Sportu... - mówił Graś. A później wyjaśnił, że inicjatywa kontaktu w tej sprawie wypłynęła z kancelarii premiera, a nie z NCS, czy od minister sportu.

- Aha, czyli z telewizji się dowiedzieliście. Media siłą. I nie ma żalu, że minister Mucha nie zadzwoniła? - dopytywał Piasecki. Ale i na to pytanie Graś nie odpowiedział wprost. - Inicjatywa pogłębienia informacji o tym, że coś jest nie tak, zrodziła się w kancelarii premiera stwierdził tylko.

We wtorek wieczorem ulewa uniemożliwiła rozegranie meczu z Anglią w eliminacjach do MŚ. Mimo deszczu dach na Stadionie Narodowym pozostał otwarty. W środę premier Donald Tusk ma przedstawić wyniki kontroli w tej sprawie i ogłosić ewentualne decyzje personalne.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM