Konserwatyści z PO niezadowoleni z decyzji o in vitro? "Zapomnieli, z jakich list startowali w wyborach?"

- Posłowie Platformy Obywatelskiej, którzy będą chcieli stawiać jakieś żądania w zamian za akceptację refundacji in vitro, chyba zapomnieli, z jakiej partii kandydowali. Wystarczy spojrzeć na zapowiedzi premiera z poprzedniej kadencji - pojawiała się tam refundacja in vitro - mówi w rozmowie z TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska.
Donald Tusk zapowiedział refundację procedur zapłodnienia in vitro poprzez specjalny program Ministerstwa Zdrowia. Omija tym samym drogę sejmową - refundacja odbędzie się bez specjalnej ustawy i rozporządzenia.

- To omija parlament. Ale ja się nie zgadzam z opiniami, że to tak wielka sprawa, że powinna być głosowana w parlamencie - komentuje w rozmowie z TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Konserwatystom się nie podoba? "Chyba zapomnieli, z jakiej partii kandydowali"

Decyzja premiera, aby refundacja była przeprowadzona programem ministerialnym, pozwala ominąć dyskusję nad wieloma aspektami, które były problematyczne dla konserwatystów w Platformie. Chodzi m.in. o kwestie niszczenia i mrożenia zarodków. Niektórzy politycy partii rządzącej przyznają nieoficjalnie, że część obostrzeń, których się domagali w ustawie, może być wprowadzone pod ich presją do zapowiedzianego programu Ministerstwa Zdrowia nawet w przyszłym tygodniu.

- Posłowie PO, którzy mówią: "dobrze, zgadzamy się na refundację, ale w zamian żądamy tego czy tamtego", chyba zapomnieli, z jakiej partii kandydowali - zauważa dr Materska-Sosnowska. Politolożka wskazuje przy tym na wcześniejsze próby Platformy na wprowadzenie refundacji - sięgające 2007 roku.

Weszli do Sejmu, bo są wybitni? A może dlatego, że znaleźli się na listach PO?

- Co mogą chcieć konserwatyści w zamian za realizowanie ich postulatów? Zanim jednak na to odpowiedzą, muszą odpowiedzieć na inne pytanie: czy weszli do parlamentu, bo byli wybitnymi lokalnymi politykami, czy dlatego, że byli na listach PO? - podsumowuje nasza rozmówczyni.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM