"DGP": Kolejna wpadka Muchy. Resort sportu winny kryzysu w branży żeglarskiej

PRZEGLĄD PRASY. W październiku przestało obowiązywać rozporządzenie ministra sportu, regulujące kwestie uprawnień żeglarskich i motorowodnych. Dopóki nie ma nowej regulacji, szkoły żeglarskie nie mogą prowadzić kursów i szkoleń. Branża jest o krok od kryzysu. "Minister Mucha nie radzi sobie z obowiązkami" - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Dwa lata temu Sejm uchwalił nową ustawę o sporcie, która znowelizowała też ustawę o żegludze śródlądowej. Przewidywała ona wprowadzenie nowego rozporządzenia ministra sportu, regulującego kwestie uprawnień żeglarskich i motorowodnych. Termin obowiązywania starego rozporządzenia minął w połowie października.

Brak prawa blokuje całą branżę szkoleń żeglarskich

A nowego dokumentu jak nie było, tak nie ma - pisze "DGP" i podkreśla, że dla branży żeglarskiej, która zwłaszcza po sezonie żyje przede wszystkim ze szkoleń, to fatalna sytuacja. "Gazeta" cytuje Stefana Heinricha z Polskiego Związku Żeglarskiego, który zaznacza, że firmy żeglarskie, w sezonie organizujące rejsy czy obozy, po wakacjach żyją głównie ze szkoleń.

Obecnie - pisze "DGP" - wszystkie szkolenia i kursy stanęły. A mowa tu o kilkuset szkołach i tysiącach ludzi pracujących jako instruktorzy.

Resort sportu: To wina żeglarzy, za długo dyskutowali

Resort sportu tłumaczy, że nowe rozporządzenie długi czas dyskutowane było "w konsultacjach społecznych", "bo środowisko było podzielone i nie mogło dojść do konsensusu w poszczególnych sytuacjach". Jak wynika z informacji "DGP", w resorcie sportu brak jednak zrozumienia dla specyfiki branży.

"Nieoficjalnie w resorcie można usłyszeć, że zmartwienia nie ma, bo... mamy martwy sezon" - pisze gazeta. I cytuje właściciela jednej ze szkół żeglarskich, który tłumaczy, że nikt przecież nie zapisze się na szkolenie, skoro nie wiadomo, jakie będzie musiał zdawać egzaminy i na jaki stopień żeglarski.

DOSTĘP PREMIUM