Markowski: Na samym Tusku Platforma nie pojedzie. I wyborcy odpłyną

Powrót do gry premiera Tuska to za mało, żeby zdobyć serca elektoratu. Wg prof. Radosława Markowskiego Platforma musi postawić też na innych polityków. - Proszę spojrzeć na rankingi zaufania. I już wiadomo, kto ma występować, żeby trafić do społeczeństwa - podpowiadał w TOK FM politolog z PAN.
Donald Tusk od dwóch tygodni walczy o poprawienie notowań rządu i PO. W tzw. drugim expose obiecał dłuższe urlopy macierzyńskie i pieniądze na inwestycje.

Zapowiedział też start programu refundującego zabiegi in vitro. Znacznie częściej widać premiera w mediach. A podobno już szykuje się do kolejnego objazdu kraju słynnym Tuskobusem.

Ale politolog prof. Radosław Markowski jest przekonany, że to za mało.

- Musi być grono osób, które będą aktywnie występować. Na samym Tusku Platforma nie pojedzie. Proszę spojrzeć na rankingi zaufania do polityków i wiadomo, kto ma występować, żeby trafić do społeczeństwa - mówił w "Poranku Radia TOK FM".

Drużyna do wsparcia premiera

Jeśli Platforma Obywatelska chciałaby skorzystać z rady prof. Markowskiego, to znacznie aktywniejszy w pracy na rzecz partii powinien być przede wszystkim Radosław Sikorski.

Bo to szef dyplomacji od miesięcy jest tym ministrem rządu Donalda Tuska, który cieszy się największym zaufaniem.



Według najnowszego sondażu CBOS, min. Sikorskiemu ufa 46 proc. pytanych. W pierwszej dziesiątce polityków, którym Polacy ufają najbardziej, znajdują się też Grzegorz Schetyna i marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Bo jak nie, to elektorat odpłynie...

Zdaniem prof. Markowskiego, politycy nie mają wyjścia - muszą postawić na aktywność. - Jeśli ich elektorat zobaczy, że partia odpuściła i nic nie robi, bo pogodziła się z przegraną w przyszłych wyborach, to dopłynie od PO - ocenił politolog z PAN i SWPS.

W poprawie sondaży Platformie Obywatelskiej może także pomóc dobrze działające centrum PR-owskie rządu. - Które informowałoby o problemach, ale także o tych licznych pozytywnych wieściach.

Partia rządząca musi też zaprowadzić porządek w swoich szeregach. - Jeśli PO chce mieć znowu 40 proc. poparcia, powinna mieć jakieś kontrolowane frakcje, które odpowiadają na potrzeby różnych części społeczeństwa - stwierdził prof. Markowski.

Ostatnio jedyną aktywną grupą są konserwatyści z PO, którzy nie boją się głośno mówić o swoich poglądach. I np. głosować wbrew stanowisku partii, za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej.

DOSTĘP PREMIUM