"Co bardziej irytuje: prezes, który codziennie mówi, że państwo nie działa, czy premier, który pokazuje, że działa"

"Słowem kluczem staje się "osobiście". Premier osobiście zajmuje się dachem. Premier osobiście skomentuje sprawę ekshumacji. Premier osobiście sprawdzi, co stało się w Opolu w sprawie zatrzymanej matki i jej dzieci. Nie jest to może sprawa, którą premier powinien się zajmować, ale lud chce premiera widocznego" - pisze w najnowszym "Newsweeku" Tomasz Lis.
Dziennikarz we wstępniaku do "Newsweeka" zajmuje się ostatnią aktywnością premiera, który po nieobecności w mediach i mocnej krytyce ze strony opozycji, przejmuje inicjatywę. Jednak zdaniem Lisa - to niekoniecznie dobrze.

Według publicysty, premier jest aktywny, ponieważ "lud chce premiera widocznego, który dogląda wszystkiego, troszczy się o wszystkich". Tomasz Lis podkreśla, że gdy premier Marcinkiewicz "yesyesyesował", lepił bałwana, odwiedzał fabryki i chodził na studniówki - pokazywał się jako prawdziwy gospodarz. "Lud to doceniał i premierowi w sondażach rosło. Jak Tusk wsiadł w Tuskobus, też mu urosło. Bo nie jest ważna odpowiedź na pytanie, jak żyć? Ważne jest wsłuchiwanie się w głos ludu" - pisze dziennikarz.

Co bardziej irytuje?

Naczelny "Newsweeka" zauważa, że te działania pomagają premierowi - jak jest widoczny, to media się nim zajmują. A jak się zajmują - to widzom nie pasuje obrazek prezesa Jarosława Kaczyńskiego, mówiącego, że państwo nie działa.

Lis konkluduje: "Zastanawiam się, czy bardziej irytujący jest prezes, który codziennie mówi, że państwo nie działa, czy premier, który codziennie ciałem i słowem pokazuje osobiście, że, owszem, działa".

Cały komentarz w najnowszym "Newsweeku".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM