"Stosunek Kaczyńskiego do in vitro wynika z nauki Kościoła? Mój - z nauki zdrowego rozsądku"

"Mówią, że Tusk z in vitro ucieka do przodu. I dobrze. Zbyt wielu polityków biegnie pokracznie do tyłu. Gdyby tak spojrzeć na zagadnienie z wysoka, to wszystkie, nawet boczne, drogi wiodą ku temu, by spełniło się nieuniknione" - pisze w najnowszym "Wprost" Tomasz Jastrun.
Pisarz komentuje zapowiedziany przez premiera ministerialny program refundacji in vitro, z którego w ciągu 3 lat miałoby skorzystać 15 tys. par. Zabieg będzie refundowany przez państwo, a będą mogły z niego skorzystać pary, które udowodnią, że przez rok leczyły problem niepłodności.

"Gdyby tak spojrzeć na zagadnienie z wysoka, to wszystkie, nawet boczne, drogi wiodą ku temu, by spełniło się nieuniknione. In vitro będzie dla potrzebujących powszechne jak operacja serca" - komentuje Jastrun.

Prezes ma stosunek z nauki Kościoła?

Felietonista "Wprost" podkreśla jednak, że nie ma złudzeń: "grzebanie tam, gdzie zaczyna się życie, nie jest bezkarne. Czy w przyszłości zezwalać na wybór płci? A może wycinać agresję? Majstrujemy coraz bliżej niemożliwego. Prawdziwe dramaty moralne i wybory są więc dopiero przed nami".

Dodaje, że jego zdaniem głos religii będzie tylko jednym z wielu odnoszących się do wymienionych przez niego kwestii. "Ale prezes już grzmi: '15 tys. razy in vitro to jest bardzo, bardzo wiele aborcji i mój stosunek do tego wynika z nauki Kościoła'. A mój wynika z nauki zdrowego rozsądku. Jedni widzą Katyń pomordowanych zarodków, inni tysiące narodzonych i upragnionych dzieci. To jednak są dwie różne cywilizacje" - podsumowuje publicysta.

Cały komentarz Tomasza Jastruna w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM