"Nagle dziennikarze zauważyli to, co nieliczni widzieli od dawna: że Tusk rządzi autorytarnie..."

"Przeglądam media w poszukiwaniu różnorodnych opinii - i nie ma bata. Tak jak kiedyś wszyscy rozjeżdżali na miazgę Jarosława Kaczyńskiego, tak teraz prasują gorącym żelazkiem Tuska" - pisze w "Newsweeku" Zbigniew Hołdys.
Publicysta odnosi się do krytyki, z którą spotyka się w mediach Donald Tusk. Premier najpierw był krytykowany za bierność w bieżącej polityce, potem zaś za nadaktywność.

"Skok dziennikarskiej zgrai w stronę grdyki Donalda Tuska jest idealnie zorganizowanym ruchem ławicy sardynek udających piranie. Nagle wszyscy mainstreamowi dziennikarze zauważyli to, co nieliczni widzieli od dawna: że Tusk rządzi autorytarnie, jednoosobowo, że nie liczy się z opinią publiczną, że łamie kręgosłup członkom swojej partii i stracił młodzieńczy wigor" - komentuje Zbigniew Hołdys.

"Tusk - dwunożny kataklizm"

"Przeglądam media w poszukiwaniu różnorodnych opinii - i nie ma bata. Tak jak kiedyś wszyscy rozjeżdżali na miazgę Jarosława Kaczyńskiego, tak teraz prasują gorącym żelazkiem Tuska" - kontynuuje komentator "Newsweeka". Dodaje, wymieniając winy, jakie przypisuje się w mediach Tuskowi (zmęczenie, krytykę Gowina, kwestie refundacji in vitro, zalany Stadion Narodowy), że dzisiaj premier jest "dwunożnym kataklizmem dla Polski".

"Od rana wszyscy wałkują te same tematy dnia, ten sam kierunek, ławica ludzi mediów, a za nią skołowany naród, czekają na kolejną porcję tuskowej padliny" - podkreśla Hołdys oraz podsumowuje, że to aż dziwne, że "na tym tle cichutko przedarła się teza pewnego czeskiego dziennikarza na temat naszego kraju:'Narodowym sportem Polaków jest nagonka'".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM