Kaczyński o materiałach wybuchowych: My mamy swoje źródła

Jarosława Kaczyńskiego nie przekonała ani wyjaśnienie prokuratury, ani przyznanie się do błędu "Rzeczpospolitej". Prezes PiS jest przekonany, że na miejscu katastrofy w Smoleńsku znaleziono "materiały wybuchowe". - My całkowicie podtrzymujemy swoje zdanie - oświadczył.
Jarosław Kaczyński rozmawiał po południu z prokuratorem generalnym i szefem prokuratury wojskowej w Warszawie. To oni dementowali doniesienia "Rzeczpospolitej" o śladach "trotylu i nitrogryceryny" na miejscu katastrofy tupolewa. Do pomyłki przyznała się też redakcja "Rz". - To tylko jest określenie kondycji polskich mediów. Ze smutkiem to przyjmuję. "Rzeczpospolita" - "Rzeczpospolitą". My mamy swoje źródła informacji. (...) Nie chodziło o nic innego jak o materiały wybuchowe. (...) Wiem jedno, zostały stwierdzone przy udziale urządzeń, które bardzo, bardzo rzadko się mylą - mówił po spotkaniu z prokuratorami Kaczyński.

Nawiązał też do słów Donalda Tuska, który krytykował go za ostre słowa o "zabójstwie" 96 osób. - Jest rzeczą niedopuszczalną, aby lider opozycji, korzystając, delikatnie mówiąc, z nieścisłych materiałów prasowych, wysnuwał wnioski, które dewastują państwo polskie -mówił premier. - Nie wiem, czy pan Tusk chce mnie zamordować, czy też ograniczyć do banicji. Te słowa wykazują, jak bardzo się denerwuje, jak bardzo wie, że prawda i tak wyjdzie na jaw - tak prezes PiS komentował słowa z konferencji premiera. - Ta prawda w końcu doprowadzi, że to on znajdzie się w niesłychanie trudnej sytuacji - mówił dziennikarzom Kaczyński i zapowiedział wniosek o odwołanie rządu Donalda Tuska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM