Dla Kaczyńskiego nie ma granic nienawiści politycznej [KOMENTARZ]

- To żaden obłęd, to cyniczna taktyka niszczenia naszego państwa. Słów Jarosława Kaczyńskiego o "zamordowaniu 96 osób" nie da się odwołać. Człowiek, który ze zmiennym szczęściem od 20 lat trzęsie Polską, dowiódł, że dla niego granic nienawiści politycznej nie ma. Postanowił polską demokrację wywrócić - komentuje "Gazeta Wyborcza".
Zdaniem Piotra Stasińskiego do tego sprowadza się "nazwanie "zbrodniarzami" rządu, komisji Jerzego Millera, prokuratury i jej ekspertów; wszystkich, którzy katastrofę smoleńską wyjaśniali i próbowali kryzys przez nią wywołany zażegnać". Koniec polityki; dla zbrodniarzy jest wszak tylko więzienie lub stryczek.

Prezes PiS sprawuje zadziwiająco skuteczną dyktaturę nad umysłami wielu ludzi. I zadziwiająco wielu mu w tym pomaga. Wystarczył kłamliwy "news" w gazecie niegdyś poważnej, by rozpętać stugębną kanonadę najdzikszych oskarżeń. Gdy przeczą im fakty - tym gorzej dla faktów.

Wyznawcy religii smoleńskiej nie uważają dzisiejszej Polski za własne państwo, choć chcą w nim przejąć władzę. Jeśli do tego dopuścimy, to my wszyscy, rozsądni Polacy, znajdziemy się we władaniu trujących wizji PiS - czytamy w komentarzu "Gazety Wyborczej" zatytułowanym "Trucizna Kaczyńskiego".

Więcej na pierwszej stronie dziennika

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM