"W 'Rzeczpospolitej' nagrzeszyli. Trzeba ich trochę za uszy wytarmosić" [PRZEGLĄD PRASY]

- Widać linię dwóch głównych dzienników niekolorowych jak na dłoni: "Gazeta Wyborcza" - atak na "Rzeczpospolitą" za zrobienie tego proPiS-owskiego zamieszania, jak i na PiS, który "wybucha na trotylu". (...) W "Rzeczpospolitej" bronią się, ale nagrzeszyli. Trzeba ich trochę za uszy wytarmosić - mówił w dzisiejszym przeglądzie prasy w "Poranku Radia TOK FM" prowadzący Jan Wróbel.
"Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita" drukują w środę na pierwszych i drugich stronach materiały o wtorkowym zamieszaniu ws. rzekomego wykrycia materiałów wybuchowych we wraku prezydenckiego tupolewa. Po południu - po zdementowaniu tych informacji przez Naczelną Prokuraturą Wojskową - "Rzeczpospolita" wycofała się ze swoich ustaleń.

- Nie tylko Kaczyński i Tusk skoczyli sobie do gardeł. Główne media skoczyły sobie i politykom, no może nie do gardeł, bo nie jesteśmy tacy agresywni, jak nasi przywódcy, ale sporo skoków i agresji chyba było. Może zrozumiałej - stwierdził dziś w TOK FM Wróbel i omówił artykuły obu gazet.

"Gazeta Wyborcza" otwiera się z podsumowania pt. "Wielki niewybuch" i drukuje serię komentarzy: "PiS wybucha na trotylu" i "Trucizna Kaczyńskiego". - To tak wymowne tytuły, że nic już mówić nie muszę. Może zacytuję fragment artykułu Pawła Wrońskiego: "Po południu na konferencji prasowej Naczelna Prokuratura Wojskowa zmiażdżyła doniesienia 'Rz'... - czytaj dalej >>>

Wróbel podkreślił też, że w innym artykule Wroński dziękuje "Rzeczpospolitej" za "wyciągnięcie zawleczki z Kaczyńskiego": - Coś w tym jest. Mieliśmy merytoryczną ofensywę PiS-u, która wczoraj wybuchła. Na trotylu.

"Nie wolno igrać z emocjami"? Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej

- Przejdźmy do "Rzeczpospolitej", która jest wywołana do tablicy. I chyba słusznie. Bardzo mądry komentarz red. naczelnego Tomasza Wróblewskiego "Nie wolno igrać z emocjami". Szkoda, że sama "Rzeczpospolita" nieco wcześniej nie wyciągnęła wniosków z tego tytułu. Może mielibyśmy wczorajszy dzień nieco spokojniejszy, chociaż pewnie i nudniejszy - mówił Wróbel.

- Na moje ucho nieco zbyt szybko Tomasz Wróblewski schodzi z linii strzału i pisze o tym, co go wciąż niepokoi, zamiast napisać nieco więcej o tym, co niepokoiło wczoraj całą masę ludzi: Jak to się stało, że taki dziennik napisał wczoraj o te parę słów za dużo, co wstrząsnęło Polską? Oddałem głos "Rzeczpospolitej" z przyzwoitości: bronią się, są słabsi... Ale też nagrzeszyli. Trzeba ich trochę za uszy wytarmosić - ocenił prowadzący Poranek.

Cytował też fragmenty artykułu Cezarego Gmyza będącego otwarciem "Rzeczpospolitej" i podsumowaniem wczorajszych wypowiedzi ws. trotylu. Wróbel zauważył, że - choć Gmyz unika pisania o swoim błędzie - podkreśla, że płk Szeląg z Naczelnej Prokuratury Wojskowej najpierw "ostro zdementował" jego informacje, a potem "złagodził swoje stanowisko". Tytuł artykułu też znaczący: "Prawda za pół roku".

- Widać linię dwóch głównych dzienników niekolorowych jak na dłoni: "Gazeta Wyborcza" - atak na "Rzeczpospolitą" za zrobienie tego proPiS-owskiego zamieszania, jak i na PiS, który "wybucha na trotylu" - podsumował Wróbel.

DOSTĘP PREMIUM