Kaczyńska ws. trotylu: Należy zachować spokój. Niech pracuje Macierewicz

- Uważam, że należy jednak w tej sprawie zachować spokój - i pozwolić zespołowi parlamentarnemu oraz ekspertom na dalsze badania - pisze w ?Gazecie Polskiej Codziennie? Marta Kaczyńska, komentując publikację "Rzeczpospolitej" o śladach trotylu w prezydenckim tupolewie.
- To, co możemy z całą stanowczością stwierdzić, to fakt, że kurtyna kłamstw już opadła. Widzimy jak na dłoni kompromitację rządu i potrzebę powołania międzynarodowej komisji. Należy sobie zadać pytanie, kto dotychczas prowadził tę sprawę - czy to byli tylko nieudacznicy, czy też funkcjonariusze wykonujący czyjeś polecenia - napisała córka zmarłej pary prezydenckiej.

Kaczyńska chwali zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza. - Osobiście mam wrażenie, że prawda wychodzi powoli na jaw - dzięki działaniu odważnych ludzi, takich jak wspomniani eksperci czy zespół Macierewicza. Dzięki nim sytuacja się zmienia. Kolejne informacje przebijają zmowę milczenia i docierają do opinii publicznej. A ta, co widzę także wśród moich znajomych dotychczas niezainteresowanych polityką, wyciąga własne wnioski i zaczyna zdawać sobie sprawę z kompromitacji polskich władz - pisze.

"Zamordowanie 96 osób"

"Rzeczpospolita" wczoraj podała, że polscy prokuratorzy i biegli, którzy ostatnio badali wrak tupolewa w Smoleńsku, odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych - trotylu i nitrogliceryny. Informacje "Rz" zdementowała warszawska Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Jej szef płk Ireneusz Szeląg poinformował, że biegli nie stwierdzili trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego na wraku Tu-154M. Dodał, że dowody nie dają podstaw, by twierdzić, że katastrofa smoleńska była efektem zamachu.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że "zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP, innych wybitnych przedstawicieli życia publicznego, to niesłychana zbrodnia". Podkreślił, że każdy, kto choćby przez matactwo miał z nią cokolwiek wspólnego, musi ponieść konsekwencje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM