Żakowski: Trotyl? Oni musieli pójść na Bonda [PUBLICYŚCI]

- Witam na beczce trotylu z nitrogliceryną. I jeszcze powinienem zrobić Uuuu! - przywitał publicystów w TOK FM Jacek Żakowski. Choć jego zdaniem twórcy newsa o trotylu na Tu-154 inspirowali się nowym Bondem, to sprawa jest poważna. - Czy news "Rz" to "tylko" wpadka? - zastanawiali się dziennikarze.
Tomasz Wołek mówi poważnie: - Mieliśmy do czynienia z próbą zamachu stanu. Wysadzenia Polski w powietrze. (..) Ja nie wierzę w przypadki. W "Rzeczpospolitej" ukazuje się taki tytuł ["Trotyl na wraku" - red.] i potem widzę zdjęcie jak cała czołówka PiS-u dziarskim krokiem, z marsowymi minami zmierza na posiedzenie komisji [Antoniego Macierewicza - red.]. To był marsz po władzę. Oni myśleli, że wysadzą na tej beczce trotylu rząd Tuska i dojdą do władzy. To była śmiertelnie poważna próba - twierdzi Wołek.

"Myślałem: Cholera, jednak był zamach"

Wiesław Władyka studził emocje. - Trochę spokoju tam sobie nakazuję. Takie afery są już wpisane w walkę polityczną. Panowie nie mogą się okładać mieczami jak w średniowieczu, to się okładają słowami. Słowo ma zabić. Słowo jest mieczem - mówił Wiesław Władyka. I dodał, że wciąż jest zadziwiony jak Tomasz Wróblewski "wszedł tak mocno w taką aferę i w takim stylu".

Tomasz Lis nie zgadza się. Mówi, że takie rzeczy powinny wciąż budzić w nas zdziwienie i oburzenie. Przyznał, że kilka minut po lekturze tekstu w "Rz" myślał "cholera, jednak był zamach". - Mówiąc językiem młodzieży, w pale mi się nie mieściło, że można z powietrza, z palca małego coś takiego napisać! To jest informacja, która może zatrząść całym krajem. Jako redaktor naczelny - gdybym miał materiał, gdzie jest domniemanie czegoś takiego - to bym chyba schował się na dwa dni do toalety, wiedząc, jakie to może mieć skutki dla kraju, państwa, dla polityki.

Co tej nocy robił Seremet?

- To zaczyna być problem. Robienie społeczeństwu wody z mózgu w tak nieodpowiedzialny sposób. Przez normalnych ludzi, przez dziennikarzy? - dziwił się Żakowski. Krytykował też rolę prokuratury w całej sprawie. - Oni wiedzieli o tym dzień wcześniej. Mieli całą noc, by przygotować odpowiedź i mieć ją o ósmej rano. Pytanie, co prokurator Seremet robił tej nocy jest fundamentalne. On musiał mieć przeczucie, że to jest beczka trotylu.

Tomasz Lis zna odpowiedź na pytanie Żakowskiego. Jego zdaniem prokurator generalny spał.

Nie można machać ręką na słowa Kaczyńskiego

Wiesław Władyka mówił: Osądzamy postępek "Rzeczpospolitej" - Cezarego Gmyza i Tomasza Wróblewskiego. To ważne. Ale jest też elementarna granica odpowiedzialności polityków, którzy stawiają swoje państwo na krawędzi - mówił Władyka. Dla Jarosława Kaczyńskiego państwem polskim jest państwo, w którym on sprawuje niepodzielną władzę. A mówił, że w Polsce teraz jest "dyktatura zewnętrzna" - dodał.

Prezes plecie, ale tym razem...

- Myśmy przywykli do różnych szalonych, obsesyjnych, nienawistnych, dziwacznych, idiotycznych wypowiedzi. One zbanalizowały przekaz. Cokolwiek nie powie Jarosław Kaczyński, to zdajemy się machać na to ręką, no tak, nie ma co przywiązywać do tego wagi. Tutaj jest do czego przywiązywać wagę. Bo powiedział, że Donald Tusk, Bronisław Komorowski i Władimir Putin wspólnie dopuścili się najstraszliwszej w dziejach zbrodni. To nie jest kolejna kalumnia, wygłup. To zakwestionowanie do końca prawowitości państwa polskiego - ocenił publicysta w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM