"Zamordowano 96 osób". PO: Prokuratura powinna zająć się PiS-em

- Prezes największej opozycyjnej partii oskarża o mord i nic się nie dzieje. To jest normalny kraj? - pytają politycy Platformy Obywatelskiej. Chodzi im o wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości o zamachu i "zamordowaniu w Smoleńsku 96 osób, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Posłowie PO uważają, że śledczy powinni zająć się sprawą z urzędu.
- Wszyscy zajmujemy się zawsze sprawą, kiedy jakiś student podejmuje działania, które naruszają prawo i wtedy całe "imperium państwa" staje przeciwko niemu, a kiedy Jarosław Kaczyński oskarża o mord na 96 osobach w Polsce prokuratura nie robi nic - mówi poseł Adam Szejnfeld. - Jest obowiązek wszczęcia postępowania z urzędu. Zresztą prezes PiS mówi o tym publicznie, to po co wniosek o wszczęcie postępowania. Prokuratorzy nie mają oczu ani uszu? - pyta poseł.

Błaszczak: To poziom Palikota i Niesiołowskiego

Politycy Prawa i Sprawiedliwością absolutnie się tym nie przejmują. - Najlepszą obroną jest atak - kwituje szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. - To niski poziom. Poziom jego kolegi Palikota i Niesiołowskiego - dodaje.

- Chodzi o to, by nie pozostawiać tego rodzaju zachowań i słów bez reakcji. Przecież nie mówię, że od razu ktoś ma w pudle wylądować. Oczernianie własnego kraju i jego instytucji, osób rządzących nie może być bezkarne - mówi Szejnfeld. - Prokuratura powinna działać tam, gdzie łamane jest prawo. Bardzo byśmy chcieli, by działała sprawnie w sprawie śledztwa smoleńskiego, a tak się nie dzieje - mówi europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Kaczyński: zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia

We wtorek "Rzeczpospolita" poinformowała, że na szczątkach prezydenckiego samolotu, który rozbił się w Smoleńsku, znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Informacja przez kilka godzin była podawana w mediach w całej Polsce.

Około południa zespół Antoniego Macierewicza wraz z Jarosławem Kaczyńskim spotkali się z rodzinami ofiar smoleńskich. W trakcie transmitowanego przez telewizje posiedzenia Kaczyński stwierdził, że "zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP i innych wybitnych przedstawicieli życia publicznego, to niesłychana zbrodnia i każdy, kto choćby tylko poprzez matactwo lub poplecznictwo miałby cokolwiek z nią wspólnego, musi ponieść tego konsekwencje".

Jeszcze tego samego dnia prokuratura zdementowała informacje "Rz", a gazeta przyznała, że pochopnie użyła słów o trotylu i nitroglicerynie w tekście.



DOSTĘP PREMIUM