Kurski: Słowa Brzezińskiego są przykre, ale nie byłoby ich, gdyby nie oskarżenia prezesa PiS

- Przykra wypowiedź, ale pewnie by jej nie było, gdyby nie ten nieszczęsny artykuł - mówił europoseł Solidarnej Polski Jacek Kurski. - Brzeziński powiedział to, co jest jeszcze u nas tabu. Tego nie powiedział dotąd ani premier, ani Platforma - zaznaczył Marek Siwiec. Politycy w ?7 Dniu Tygodnia? w Radiu Zet komentowali m.in. ostatnią wypowiedź Zbigniewa Brzezińskiego nt. katastrofy smoleńskiej.
Brzeziński w TVN24 mówił, że gra polityczna w Polsce związana z katastrofą smoleńską stała się nieodpowiedzialna i zmierza do podważenia fundamentów państwa. Skrytykował on "ciągłe nieodpowiedzialne bzdury o jakimś zamachu smoleńskim". Zaznaczył, że Rosji zależy na tym, by ta sprawa dzieliła Polaków.

"Pan profesor mieszka w USA"

- Przykra wypowiedź, ale pewnie by jej nie było, gdyby nie ten nieszczęsny artykuł i oskarżenia w trybie ultymatywnym, sformułowane przez lidera PiS, o zamachu, o zbrodni - mówił Jacek Kurski. - Nie neguję prawa Jarosława Kaczyńskiego do szczególnych emocji w tej sprawie. Natomiast jako lider partii opozycyjnej, człowiek, który widzi się w roli przyszłego premiera, nie może dopuszczać się tego rodzaju skrajnych sformułowań. One obiektywnie szkodzą wyjaśnieniu sprawy smoleńskiej - uważa Kurski. Jego zdaniem wypowiedzi Kaczyńskiego "zaszkodziły też powstaniu międzynarodowej komisji".

- Brzeziński powiedział to, co jest jeszcze tabu u nas. Tego nie powiedział premier ani Platforma. Dzisiaj nie sposób już powiedzieć, że to Palikot znieważył. To, co powiedział Brzeziński, jest ważne - mówił Marek Siwiec, europoseł SLD.

Inaczej sprawę widzi Jacek Sasin z PiS. - Nie będę podważał autorytetu Brzezińskiego, ale poszukałbym źródeł tej wypowiedzi. Brzeziński jednostronnie podsumował sprawę katastrofy smoleńskiej. Pan profesor mieszka w USA, korzysta z informacji, które są dostępne w Stanach. Nie jest w stanie śledzić zawiłości tej sprawy - podkreślił.

Nałęcz do PiS: Poniewieracie żołnierzami

Po raz kolejny wróciły też słowa Jarosława Kaczyńskiego. Przypomnijmy: po informacjach "Rzeczpospolitej" o śladach materiałów wybuchowych znalezionychwe wraku Tu-154M prezes PiS mówił : "Zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia. Każdy, kto choćby popełnił w tej sprawie matactwo i poplecznictwo, powinien ponieść konsekwencje". Chwilę później - m.in. za matactwa - żądał dymisji rządu Tuska.

- Kaczyński powiedział to, co powiedział. Nie wskazał, kto dopuścił się zbrodni - oświadczył Sasin. Jednak zdaniem prowadzącej audycję Kaczyński wskazał winnych w ostatnim wywiadzie w "Uważam Rze". "Leszek naraził się bardzo różnym wpływowym ośrodkom politycznym, biznesowym, powiązanym ze służbami albo składającym się z ludzi służb. Na całym wielkim obszarze byłego imperium, w tym oczywiście w Polsce, było bardzo wielu, którym przeszkadzał", powiedział w wywiadzie Kaczyński .

- Co jest nieprawdziwego w tych słowach? - pytał Sasin.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM