Zawisza: Porównałem "lesbizm" Konopnickiej do Oświęcimia. Ironicznie [ROZMOWA]

Zaczęło się od mema, którego feministki skierowały do prawicowców po 11 XI - "czy wiecie, że Maria Konopnicka, autorka "Roty", była lesbijką?". Obrazek bardzo rozniósł się po sieci. I rozwścieczył jednego z organizatorów Marszu Niepodległości Artura Zawiszę, który w "Panoramie" wypalił, że "kłamstwo konopnickie powinno być tak samo karane jak kłamstwo oświęcimskie". Udało nam się z byłym posłem porozmawiać. Okazuje się, że wypowiedź z TVP była "ironiczna".
Paulina Szycko: Pan na serio postuluje karanie za mówienie o związku Konopnickiej z Dulębianką?

Artur Zawisza: Ironizuję, odnosząc się do obrzydliwej i kłamliwej propagandy środowisk homoseksualnych, które wmawiają homoseksualizm postaciom historycznym. Równie dobrze mógłbym twierdzić, że Adam Michnik jest nazistą i należy go izolować, tak, jak twierdzone jest, że Maria Konopnicka była lesbijką. Ktoś wymyślił, że Maria Konopnicka była lesbijką, dlatego należy ją dać na sztandary. Równie dobrze mógłbym twierdzić, że Adam Michnik jest nazistą i należy go izolować. Byłby to równy poziom absurdu.

Część ekspertów uważa, że ta teza jest uprawniona, że Konopnicka była lesbijką lub biseksualistką, przez 20 lat żyła w związku z kobietą, mieszkały pod jednym dachem...

- Wszystko nie. Nie wielu ekspertów, tylko dwie publikacje wydane przez walczące środowiska lesbijskie, które w imię swojej propagandy uprawiają fałszowanie rzeczywistości. Maria Konopnicka była starą panną, jakich wiele w historii rodzaju ludzkiego, zaprzyjaźnioną z Marią Dulębianką. Na jakiej podstawie ktoś ma czelność twierdzić, że te kobiety łączyły relacje erotyczne? Na jakiej podstawie ktoś ma czelność tak twierdzić?! Przecież to obrzydlistwo coś takiego próbować wmawiać! 

Ale czy pan w ogóle uznaje coś takiego, że znane postacie historyczne mogły mieć orientację homoseksualną, czy pan to wszystko uznaje za obrzydliwość? 

- Oczywiście, że mogły mieć. Tylko na jakiej podstawie ktoś ma śmiałość i czelność dzisiaj zmyślać, że w danym przypadku tak było? 

Akurat w tym przypadku są podstawy, są listy Konopnickiej, w których pisze o sobie i Dulębiance, były ich wspólne podróże, wypowiedzi świadków... 

- Wspólne podróże były?! Jezus Maria! Wspólne podróże? Ojej, to ja jestem homoseksualistą honoris causa, bo z wieloma mężczyznami też odbywałem wspólne podróże i też pisałem listy. Jezus Maria, wspólne podróże, rzeczywiście, przekonała mnie pani. 

Ale skoro są ludzie, którzy to zgłębili i wysnuli takie wnioski, to mieli ku temu jakieś podstawy, prawda?

- Jasne, a David Irving zgłębił, że nie było Holocaustu. No, ktoś tak sobie po prostu wymyślił. Co to znaczy "są ludzie, którzy zgłębili"? Są ludzie, którzy to zgłębili i uważają coś dokładnie innego. Nie ma najmniejszych powodów ulegać homopropagandzie. Ludzie, którzy zgłębili! A David Irving zgłębił, że nie było Holocaustu, a Hitler był bohaterem ludzkości. Też są książki na ten temat. I co, ja mam wierzyć książce, bo ktoś ją napisał? No, bądźmy poważni.

A nie uważa pan, że porównanie do kłamstwa oświęcimskiego to przesada? 

- Trzeba odpowiadać zdecydowanie obrzydliwcom, którzy wciągają Marię Konopnicką do swojego piekła. 

Ale pan postuluje tak naprawdę ograniczenie wolności słowa.

- To jest ironia, przecież to powiedziałem..

Ale to jest bardzo ostra wypowiedź.

- Jasne, ale ironiczna. Proszę to sprawdzić w słowniku terminów literackich. Maria Konopnicka ironią się nie posługiwała, ale wielu innych twórców się posługiwało. Proszę nie napisać czegoś innego, tylko napisać to, co pani mówię. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM