''Incydent na spotkaniu Macierewicza pokazuje jak głęboko PiS zakorzenia się społecznie''

Na spotkaniu z Antonim Macierewiczem, młody człowiek otwarcie nie zgodził się z wypowiedziami posła PiS. Publiczność zareagowała agresją, także fizyczną. ?To pokazuje, jacy ludzie przychodzą słuchać Macierewicza? - pisze na swoim blogu Adam Szostkiewicz.
W czasie spotkania z Antonim Macierewiczem w Czeladzi doszło do awantury. Andrzej Kostewicz, młody mieszkaniec miasta, zaprotestował przeciwko tezom posła PiS. - Dla mnie to, co pan teraz mówi, to zwykłą polityczna indoktrynacja. Pan w gruncie rzeczy oskarża demokratycznie wybrany rząd o zdradę - podkreślił.

Jego wypowiedź wywołała awanturę, krzyki, wyzwiska i przepychanki. W końcu zainterweniował sam Macierewicz, wyciągając Kostewicza z publiczności.

Zdarzenie zostało nagrane (a operator nazwany przez ochroniarza "pederastą"):



To pokazuje, jak PiS jest aktywny

Publicysta "Polityki" Adam Szostkiewicz uważa, że ta reakcja jest znamienna. "Fizyczna napaść na młodzieńca, który miał odwagę pójść pod prąd na tym zgromadzeniu pokazuje, jacy ludzie przychodzą słuchać Macierewicza. Ale incydent pokazuje też, jak aktywny jest PiS poza wielkimi miastami i jak się głęboko zakorzenia społecznie" - pisze na swoim blogu.

Cały tekst Adam Szostkiewicza w serwisie polityka.pl >>

Publicysta jest w rozterce i sam "nie wie co gorsze". "Czy ci napastnicy w Czeladzi, co przyszli posłuchać Macierewicza a komuś, kto miał inne zdanie wyrwali mikrofon, czy środowiska ekstremistyczne? (Tak, jest też ekstrema lewicowa, ale póki co nie grozi obaleniem republiki okrągłego stołu jak radykalna prawica)" - zastanawia się.

DOSTĘP PREMIUM