"Wprost" po rozmowie z szefem CBA: Czy Gowin zostanie przystawką, bo podjął tę decyzję?

- Celem CBA nie jest wywołanie skandalu wokół ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, a zainicjowanie postępowania przygotowawczego przez prokuraturę - zapewniał "Wprost" szef CBA Paweł Wojtunik. Minister miał wyrazić zgodę na przeprowadzenie niezgodnej z prawem transakcji.
Doniesienie CBA dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przy zakupie budynku dla sądu, tzw. Centrum Sprawiedliwości w Gdańsku. Zgodę na transakcję podpisał właśnie obecny minister sprawiedliwości.

Wojtunik zapytany przez dziennikarzy "Wprost", czy oznacza to, że nad Gowinem w związku z tym zbierają się czarne chmury, odpowiedział: - Nie jestem pogodynką. Tym bardziej nie sprowadzamy na nikogo czarnych chmur. Zawiadomienie dotyczy podejrzeń wobec grupy urzędników, a nie konkretnego ministra. Ciężko jest mi ocenić poziom wiedzy ministra Gowina, podejmującego taką a nie inną decyzję. Natomiast mam nadzieję, że wyjaśni to postępowanie przygotowawcze.

Szef CBA przyznał też, że zawsze stara się dawać prokuraturze "gotowe danie", i że składając to zawiadomienie, miał przesłanki, które uzasadniają wszczęcie śledztwa. Dziennikarze "Wprost" dopytywali, czy w tym daniu przystawką ma być Gowin. - Mówiąc o daniu, nie miałem na myśli jakiejkolwiek osoby, nie jestem ludożercą - odparł Wojtunik.

Mimo tej odpowiedzi Sylwester Latkowski - który był jednym z dwójki dziennikarzy, którzy rozmawiali z szefem CBA - nadal zastanawia się na Twitterze: "Jedną z przystawek może być minister Gowin, który zaakceptował tę decyzję?".

DOSTĘP PREMIUM