Piechociński nie wejdzie do rządu? "To pogorszy sytuację koalicji"

- Nowy prezes PSL Janusz Piechociński ociąga się z deklaracją wejścia do rządu. Jeśli tego nie zrobi, pogorszy sytuację koalicji - zauważa w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" szef klubu PSL Jan Bury.
Wczoraj Donald Tusk przyjął dymisję Waldemara Pawlaka. Wciąż jednak nie wiadomo, czy nowy szef ludowców wejdzie do rządu na miejsce ustępującego. Sam Piechociński robi tajemnicze miny i zapowiada, że opinia publiczna będzie musiała czekać na jego decyzję do 1 grudnia. Jak zauważa "Gazeta", wejście Piechocińskiego do rządu jest na rękę Pawlakowi, który liczy na porażkę nowego prezesa i odzyskanie władzy nad partią.

- Pawlak w rządzie był drugi po Tusku, dlatego że był szefem PSL. Tusk chciał go mieć blisko siebie, żeby szybko podejmować decyzje. Jeśli Piechociński pozostanie poza rządem, sytuacja w koalicji się skomplikuje - mówi "Gazecie" Bury kojarzony z Pawlakiem.

- Janusz najchętniej zostałby wicemarszałkiem Sejmu w miejsce oddanego Pawlakowi Eugeniusza Grzeszczaka. Ale presja, by wszedł do rządu, jest tak wielka, że nie wiem, czy będzie w stanie się jej przeciwstawić - twierdzi z kolei jeden z bliskich mu polityków, dodając, że stanowisko wicemarszałka jest dobre dla szefa opozycyjnej partii, ale dla szefa koalicyjnego ugrupowania to za mało.

Więcej w "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM