Kaczyński: Ciało mojego brata było nadpalone

- Obawiam się, że mój brat naraził się tak wielu ważnym osobom, że też były powody, żeby się z nim rozstać - mówił Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Radia Plus w Legnicy. Prezes PiS wspomniał też o tym, że ciało Lecha Kaczyńskiego było ?nadpalone?.
Dziennikarz prowadzący wywiad nawiązał do oświadczenia prokuratury o tym, że także w drugim tupolewie znaleziono ślady podobnych pierwiastków jak w pierwszym. "Gazeta Wyborcza" pisała, że podczas ekshumacji stwierdzono, że "nie ma śladów, które są charakterystyczne dla wybuchu".

- Jeżeli w jakiejś informacji jakiś element jest niewątpliwie nieprawdziwy, to wtedy cała informacja wzbudza wątpliwości. Ja doskonale wiem, że wbrew temu, co pisze "Gazeta Wyborcza", ciało mojego świętej pamięci brata było poparzone. Wiem, że poparzone, i to w wysokim stopniu, było 18 proc. powierzchni ciała Przemysława Gosiewskiego - mówił prezes.

- Jeśli chodzi o bębenki, to po przeszło dwóch latach bębenków już nie ma, nie można tego sprawdzić. Krótko mówiąc, mamy tutaj do czynienia z jakimiś wrzutkami. Nie będę interpretował tego drugiego tupolewa. To jest dość zdumiewające, że w samolotach pasażerskich występują dość powszechnie ślady trotylu. To jest informacja dość bulwersująca, ale nie będę jej komentował - powiedział. - To, co ostatnio zostało opublikowane w "Rzeczpospolitej", nie zostałoby przez nas potraktowane poważnie, gdyby nie było elementem znacznie większego ciągu dowodów - dodał.

Katastrofa smoleńska jak zamach na papieża? "Mój brat się naraził"

- Czy nie sądzi pan, że to się tak skończy ze Smoleńskiem jak z zamachem na naszego Ojca Świętego? Obie strony pozostają przy swoim i będą tak twardo stały. Jedni twierdzą, że to był zamach przygotowany na Ojca Świętego przez Rosjan, a drudzy mówią, że to jest śmieszne, bo jaki interes mogliby mieć Rosjanie, żeby mordować papieża - pytał dziennikarz.

- Pewnie w jakiejś mierze tak zostanie, choć ja liczę na to, że dojdziemy do nowych dowodów - odpowiedział Kaczyński. - Jeśli chodzi o Ojca Świętego, to interes był tam zupełnie oczywisty i obawiam się, że mój brat naraził się tak wielu ważnym ośrodkom na terenie całego byłego imperium, że też były powody, żeby się z nim rozstać. I jeszcze jedno: kto dokładnie przeanalizuje wyniki badań socjologicznych z tego momentu, w którym doszło do tragedii, to może wyciągnąć tylko jeden wniosek - wynik wyborów prezydenckich wcale nie był rozstrzygnięty.

Brzeziński i Davies "fetowani tylko przez elity w Polsce"

Dziennikarz Radia Plus nawiązał też do wypowiedzi prof. Normana Daviesa i Zbigniewa Brzezińskiego na temat katastrofy smoleńskiej. - To tak, jakby ostatnie odwody zostały rzucone. Bo to są ludzie, którzy reprezentują nie Polskę. Czy to jest tak, że tamte kraje nie chcą nam pomagać i próbują przechylić szalę na stronę rządową w myśleniu Polaków? - spytał.

- Nie traktowałbym prof. Daviesa ani prof. Brzezińskiego jako reprezentantów jakichś znaczących sił w swoich państwach. To są ludzie związani i bardzo fetowani przez miejscowe elity - mówił prezes. Kaczyński stwierdził, że Polska jest "chyba ostatnim miejscem na świecie", gdzie prof. Brzeziński jest fetowany. - Jeżeli chodzi o prof. Daviesa to jest podobnie - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM