Markowski: Teraz jest Brunon K., ale będziemy mieli problem z całym pokoleniem

- To już piąty, czy siódmy rok, w którym młode pokolenie wyrasta w atmosferze jadowitości, podejrzliwości. Uczone jest codziennie, że prezydent kraju jest zdrajcą, "Komoruski", premier kraju to jakiś quasi-Niemiec, który chce nas sprzedać. Polska nie jest niepodległa, a jest kondominium rosyjsko-niemieckim. To są spustoszenia w świadomości młodych ludzi, które są - już teraz - nie do odrobienia - mówi "Gazecie Wyborczej socjolog prof. Radosław Markowski.
W polskiej polityce jest "wyjątkowe natężenie nienawiści" - ocenia Markowski pytany - w kontekście m.in. sprawy planowanego zamachu na Sejm - o to, czy w polskiej polityce "czuć proch".

- Śledzę portale internetowe w innych krajach, czytam w wielu językach słowiańskich, uczestniczę w międzynarodowych programach badawczych. Agresja, brak możliwości nawiązania dialogu, charakteryzuje nasz kraj znacznie bardziej niż kraje, które moglibyśmy o to podejrzewać. Dzieje się coś niedobrego. Coś złego stało się w polityce, potem przerzuciło się na świat dziennikarski, a teraz widzę, że przerzuciło się nawet na świat nauki - mówi.

- Teraz jest sprawa Brunona K., ale za chwilę będziemy mieli problem z całym pokoleniem, które nie będzie miało najmniejszego szacunku dla państwa i do demokratycznie wybranych władz kraju. Nie jestem zwolennikiem hołdów wobec władz, ale minimalnego respektu tak. To, że lider opozycji oskarża rząd o współudział zbrodni zabójstwa 96 osób w katastrofie smoleńskiej jest rzeczą niebywałą w żadnej demokracji - mówi Markowski.

Cały wywiad w "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM