Nałęcz do PiS: Nie mówcie, że Wielka Brytania to nasi sojusznicy. Polacy to nie osły

- Zakończcie wojnę polsko-brytyjską. Trzeba zagrać razem z Brytyjczykami i premierem Cameronem - przekonywał Adam Hofman z PiS. - Rachunki PiS nie wytrzymują matematyki - ripostował Jacek Kurski z Solidarnej Polski. Z kolei zdaniem Tomasza Nałęcza rzekoma przychylność Wielkiej Brytanii ?nie ma nic wspólnego z rzeczywistością?. Politycy w Radiu Zet dyskutowali o budżecie unijnym.
Najpierw prezes PiS Jarosław Kaczyński chwalił się porozumieniem z Brytyjczykami. - Myśmy uzyskali tego rodzaju stanowisko Wielkiej Brytanii, które całkowicie uprawnia do stwierdzenia, że nie jest ona w tej chwili naszym głównym przeciwnikiem, w ogóle nie jest naszym przeciwnikiem - mówił Jarosław Kaczyński.

Hofman: Udało się jeszcze więcej

- Dziś spór toczy się o to, kogo najbardziej dotkną oszczędności. Nie tylko Wielka Brytania, ale także Niemcy, Holandia nie przyjęły uzgodnień szczytu. Trzeba zagrać razem z Brytyjczykami i premierem Cameronem, bo to, co Jarosław Kaczyński obiecał, premier Wielkiej Brytanii dotrzymał. Potwierdził to nawet Donald Tusk, który przez zaciśnięte zęby przyznał, że nie będzie cięć w polityce spójności i polityce rolnej. My z Brytyjczykami chcemy oszczędności na administracji, nie na Polakach. To się udało uzyskać - zapewniał dzisiaj Adam Hofman.

Ze stanowiskiem PiS nie zgodzili się pozostali goście audycji. - Najwyraźniej PiS żyje w innym świecie. Czekam, aż politycy tej partii zaczną udowadniać, jak skutecznie Wielka Brytania pomogła Polsce wygrać konfrontację wrześniową z Niemcami w 1939 r. Teraz mamy mniej więcej taką samą skuteczność pomocy - irytował się Tomasz Nałęcz, prezydencki doradca.

- Apele PiS-u, żeby wiązać polskie nadzieje budżetowe z Wielką Brytanią, są chyba testowaniem inteligencji. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli ktoś jest winny zerwaniu rozmów, to jest to właśnie Cameron. Przestańcie wmawiać Polakom, że naszym sojusznikiem jest Wielka Brytania. Nie można mieć Polaków za osłów - dodał Nałęcz.

Kurski: Jedni i drudzy postawili na złego konia

- PiS stawiał na Wielką Brytanię, czyli kraj, który zażądał największych, 200-miliardowych cięć. PO i Donald Tusk postawili na Niemcy, którzy żądają 150 miliardów cięć. Jedni i drudzy postawili na złego konia. Rachunki Adama Hofmana nie wytrzymują matematyki. Spójność i rolnictwo to jest razem 900 miliardów. A cały budżet UE to jest niecały bilion. To znaczy, że jeśli Cameron żąda 200 miliardów cięć, to musi kroić i spójność, i rolnictwo - wyliczał europoseł Jacek Kurski.

- Ale zastrzeżenia mam też do Radosława Sikorskiego i Donalda Tuska, którzy składali hołdy berlińskie i prosili Niemcy o przywództwo w Europie, i za te wszystkie spolegliwości dostali teraz kopniaka - dodał.

Siwiec: Cameron robi was w trąbę

Stanowisko PiS krytykował też europoseł SLD Marek Siwiec. - Mamy flirt Camerona z PiS-em. A premier Wielkiej Brytanii cynicznie uprawia populistyczną politykę. Jak mówi o cięciach w administracji, to wszyscy się z nim zgadzają. A przecież chodzi o cięcia na urzędnikach tymczasowych, czyli w dużej mierze na Polakach - mówił. Europoseł zwrócił się do Adama Hofmana: - Zanim pójdziecie z Cameronem na randkę, to sprawdźcie, co to za kawaler. On was normalnie robi w trąbę. Będziecie się wstydzić - stwierdził.

Siwiec: Zanim pójdziecie z Cameronem na randkę...

Zdaniem Andrzeja Rozenka z Ruchu Palikota fiaska szczytu na razie nie możemy traktować w kategoriach porażki. - Poprzednie budżety też były przyjmowane z wielkim trudem. W styczniu przyjmiemy budżet - mówił. - A wszystkie zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego okazały się mrzonką. Zresztą chyba nikt w to nie wierzył - dodał.

- Gdyby Unia Europejska była jednym państwem, byłoby łatwiej. Nie dochodziłoby do takich irytujących scen, do rozszarpywania budżetu. Jedno unijne państwo to pieśń przyszłości, ale mam nadzieję, że UE będzie szła w tym kierunku. Na razie jednak wciąż kierujemy się nacjonalizmami - ocenił Rozenek.

Przypomnijmy: W Brukseli w piątek zakończył się bez porozumienia szczyt poświęcony budżetowi UE na lata 2014-20. - Potencjalnie jest wystarczający poziom zbieżności stanowisk ws. budżetu UE na lata 2014-2020, by osiągnąć porozumienie na początku przyszłego roku - ocenił po szczycie UE przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM