Boni: Mowa nienawiści w polityce to wierzchołek góry lodowej. Potrzebna zmiana norm także na forach i w kościołach

- Problemem jest nie tylko to, że padają słowa nienawiści, ale to, że na nie ogłuchliśmy - mówił w Poranku TOK FM Michał Boni. Minister administracji i cyfryzacji chce obniżyć poziom mowy nienawiści edukacją i profilaktyk. - Nie będzie żadnej cenzury. Chodzi o to, żeby wprowadzić troszkę inną normę na forach internetowych, ale też w kościołach w czasie niedzielnych kazań - podkreślił.
Minister Michał Boni zwrócił się do Kościoła o pomoc w przeciwstawianiu się mowie nienawiści i objawom nietolerancji. Szef ministerstwa administracji i cyfryzacji przekazał w tej sprawie list na posiedzeniu komisji wspólnej rządu i episkopatu.

- Problemem są nie tylko słowa, ale i to, że na nie ogłuchliśmy - podkreślił w TOK FM Michał Boni. - W każdym przypadku trzeba reagować. Żeby nie było takiej sytuacji jak z Maćkiem Stuhrem po "Pokłosiu". Wtedy głosy na forach były pełne jadu i nienawiści - dodał minister administracji i cyfryzacji.

Nowa rada przeciwko ksenofobii

- Mam nadzieję, że premier w ciągu dwóch tygodni powoła nową radę przeciwko ksenofobii i nietolerancji. Ustaliliśmy, że szefem tej rady będzie minister administracji i cyfryzacji - zapowiedział Boni. Według niego, w pracy na rzecz złagodzenia języka powinna współdziałać nowa rada, pełnomocnicy wojewodów i być może właśnie kościoły. - Chciałbym spotkania z przedstawicielami nadawców medialnych, żeby myśleć o wystawieniu granicy i normy - dodał.

- Nie ma pan wrażenia, że mówiąc o "mowie nienawiści" omijamy problem? Problemem nie jest mowa, ale autentyczna nienawiść, która te słowa rodzi - zwracała uwagę Janina Paradowska. - W pewnym sensie tak, ale wydaje mi się, że - poza skrajnymi przypadkami - ludzie nawet nie myślą, wypowiadając takie słowa - uważa Boni. Zdaniem ministra administracji i cyfryzacji, aby zmniejszyć poziom mowy nienawiści, konieczna jest profilaktyka i edukacja.

Nowe normy niedzielnych kazań

- Niektórzy mówią, to są tylko słowa. Ale jeśli słowa płoną, to płonąć mogą również ludzie - podkreślił minister. Boniego martwi próba zredukowania problemu tylko do języka polityki. Jego zdaniem to jedynie wierzchołek góry lodowej wobec tego, co dzieje się w różnych grupach społecznych.

- Nie będzie żadnej cenzury. Nikt tu niczego nie będzie blokował. Chodzi o to, żeby po prostu troszkę inną normę wprowadzić w tym, co się dzieje na forach internetowych, ale też w kościołach w czasie niedzielnych kazań. Padają tam słowa poza normą deprecjonujące polski rząd - podkreślił.

Zobacz całą rozmowę



DOSTĘP PREMIUM