Agent Tomek: Wczoraj dostałem zdjęcia z imprez Wojtunika. Będzie wiedział, o czym mówię

- Mam zdjęcia z imprez szefa CBA Pawła Wojtunika. Będzie wiedział, o czym mówię - powiedział w RMF FM Tomasz Kaczmarek. Po tekstach Gazety.pl i "Gazety Wyborczej" o kulisach działań CBA ilustrowanych jego półnagimi zdjęciami, agent Tomek ruszył do ofensywy. Wczoraj stwierdził, że dziennikarze ?Gazety? są w związku przestępczym z agentami CBA, dziś szantażuje szefa CBA ujawnieniem jego zdjęć.
- Myślę, że dziś szef CBA Paweł Wojtunik naprawdę powinien skorzystać ze swoich narzędzi, aby osoby, które ujawniły te tajemnice, poniosły konsekwencje. Wczoraj otrzymałem zdjęcia z imprez Pawła Wojtunika, wspólnych zjazdów, będzie wiedział, o czym mówię - stwierdził Tomasz Kaczmarek w Kontrwywiadzie w RMF FM.



"Mam zdjęcia Wojtunika. Ale ich nie opublikuję"

- Ja nigdy tych zdjęć żadnym dziennikarzom nie przekażę, nie opublikuję. To byłoby niegodne, haniebne i szef CBA może być spokojny - podkreślił były agent. Dodał, że "pomimo tych różnic, które ich dziś dzielą", oczekuje od Wojtunika "stanowczych reakcji na podobne łamanie prawa" - dodał. Na pytanie Piaseckiego, "czy te zdjęcia są podobne co do okoliczności i strojów" co zdjęcia "Tomka" opublikowane przez Gazetę.pl i GW, odparł krótko "tak", po czym zmienił temat.

- Uzyskałem wiedzę o tym, kto był informatorem Gazety.pl i "Gazety Wyborczej", jestem pewien, że dziennikarze poniosą stosowne konsekwencje, byli niekompetentni, nieodpowiedzialni, niepoważni, publikowanie tych zdjęć to daleko posunięta głupota - skwitował "Tomek". Wczoraj stwierdził, że troje dziennikarzy portalu Gazeta.pl i "Gazety Wyborczej" "stworzyło związek przestępczy z byłymi agentami CBA". Za to pomówienie Agora pozwie Kaczmarka do sądu.

"Agent Tomek" broni swoich najsłynniejszych śledztw

Były agent, obecnie poseł PiS, bronił też swoich najsłynniejszych śledztw, m.in. ws. domniemanych malwersacji finansowych rodziny Kwaśniewskich. - W mojej ocenie materiał dowodowy wskazuje na to, że Jolanta Kwaśniewska powinna mieć postawione zarzuty - stwierdził. Pytany, o jakie przestępstwo chodzi, stwierdził: - Pranie brudnych pieniędzy. Prokuratura powinna się ustosunkować co do konkretnego artykułu Kodeksu karnego - dodał.

Według "Tomka" winna jest też inna z rozpracowywanych przez niego osób - Weronika Marczuk. Dopytywany, czy przez nią chciał "dotrzeć" do Leszka Millera, stwierdził, że "to kłamstwo".

"Służby nie fałszują legitymacji, one je wytwarzają"

Kaczmarek w oryginalny sposób tłumaczył też ujawnione przez nas podrabianie legitymacji dziennikarskich. - Służby nie fałszują legitymacji, one je wytwarzają zgodnie z obowiązującym prawem - podkreślił. Zaznaczył, że sam nigdy się takimi legitymacjami nie posługiwał.

"Dobrze się pan bawił jako agent?" - zacytował na koniec Kontrwywiadu pytanie od słuchaczy Konrad Piasecki. - Ta praca to nie zabawa, to poważne podejście do walki z przestępczością - odparł "agent Tomek". Dopytywany o swoje zdjęcie bez koszuli nad walizką pieniędzy wyznał, że denerwował się przed akcją i "po prostu nie chciał tej koszuli spocić".

Ofensywa medialna "agenta Tomka"

Wczoraj w TVP1 Kaczmarek w programie Piotra Kraśki "Na pierwszym planie" również tłumaczył, w jaki sposób doszło do sfotografowania go półnagiego nad walizką pełną pieniędzy. W reakcji na nasze publikacje obnażające jego działania poinformował, że przekazał na ręce prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pięć zawiadomień "w związku z popełnieniem przestępstw przez dziennikarzy i dwóch byłych funkcjonariuszy CBA" i stwierdził, że "posiada wiarygodne informacje, kto jest informatorem 'Gazety' ". "Tomek" przekonywał, że naszym informatorem jest osoba lecząca się psychiatrycznie i zwolniona dyscyplinarnie ze służby.

Gazeta.pl i Gazeta Wyborcza odsłaniają kulisy CBA

Gazeta.pl opublikowała trzyczęściowy wywiad z byłym funkcjonariuszem CBA. Nasz rozmówca anonimowo odsłonił kulisy pracy w Biurze pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, obecnego wiceprezesa PiS.

Opowiedział o bajońskich sumach wydawanych przez CBA na stworzenie legendy takich agentów i wyposażenie ich: Biuro ubierało ich od stóp do głów w markowe ubrania, gotówką płaciło 400 tys. zł za służbowe samochody. Agenci (w tym obecny poseł PiS Tomasz Kaczmarek) niestety często okazywali się lekkomyślni - mimo że musieli działać pod przykryciem, nie mieli oporów przed wspólnym fotografowaniem się w mieszkaniach operacyjnych i rozprowadzeniem zdjęć między sobą za pomocą różnych nośników (co groziło i grozi ich zdemaskowaniem).

Na dowód pokazał nam takie zdjęcia, których część opublikowaliśmy.

Były agent ujawnia szczegóły szkoleń, podrobione dokumenty...

Nasz rozmówca opowiedział nam też szczegółowo, jak wyglądają szkolenia agentów pod przykryciem (posługujących się fałszywą tożsamością do prowadzenia tajnych operacji), zaopatrywanie ich w dokumenty, sprzęt i inne środki. CBA - jak usłyszeliśmy - hurtowo podrabiało wszelkie dokumenty, w tym legitymacje dziennikarskie, m.in. Radia ZET i PAP i mogło bez trudu kopiować wszelkie informacje z komórek i laptopów, które zostawiają w depozycie goście CBA.

Co więcej, jak powiedział nasz informator, w CBA decyzje na temat rozpoczęcia nowej operacji i obrania celu prowokacji podejmowano w oparciu o względy polityczne - a nie interes państwa.



DOSTĘP PREMIUM