Wałęsa: Kaczyński mówi o zamachu, by ulżyć sumieniu

- Sumienie daje znać o sobie. W tamtym czasie Kaczyńscy podejmowali decyzje, które doprowadziły do tego nieszczęścia. Z zamachem byłoby lżej na sumieniu - tak Lech Wałęsa komentuje słowa Jarosława Kaczyńskiego, który sugerował, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu.
Lech Wałęsa ostro komentuje w Radiu ZET ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Marty Kaczyńskiej dot. katastrofy smoleńskiej. - Ja myślę, że sumienie daje znać o sobie. W tamtym czasie Kaczyńscy podejmowali decyzje, te decyzje doprowadziły do tego nieszczęścia. Dlatego, gdyby można było do tego dopisać jakiś zamach, to byłoby lżej na sumieniu. Tak mi się wydaje - powiedział prezydent.

- Kaczyński decydował o kampanii wyborczej, wizycie w Katyniu i jeszcze wielu innych rzeczach, które w przyszłości będą ujawnione. Dlatego potrzebny jest mu na siłę najmniejszy zamach, aby trochę zluzować sumienie - konkretyzował zarzuty Lech Wałęsa.

Dla byłego prezydenta "niezrozumiałe" jest zachowanie Rosjan, którzy nie w pełni współpracują z polską stroną. - Z jakichś względów Rosjanie przez takie zachowanie powodują, że się [Polacy - red.] sprzeczamy. Nie da się tego zrozumieć, chyba że to wrogie działanie, by Polacy się żarli. Zawsze na nas zarabiają trzeci, jak my mamy problemy u siebie - powiedział Wałęsa.

Wałęsa zarzuca też Kaczyńskiemu, że - organizując marsze w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - zawłaszcza tę datę. - Na innej drodze nie może mieć osiągnięć, wiec próbuje na historii, przeszłości - stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM