"Oni są mistrzami szantażu". Paradowska o agencie Tomku i dawnym CBA

- Pomyliła się chłopcom piaskownica ze służbami - mówi o najnowszych działaniach agenta Tomka Janina Paradowska z "Polityki". Jej zdaniem, poseł PiS "szaleje" i ostatecznie kompromituje Centralne Biuro Antykorupcyjne. - Tę służbę trzeba rozwiązać - podkreśla w rozmowie z portalem Gazeta.pl publicystka.
Poseł PiS Tomasz Kaczmarek, po tym jak ujawniliśmy niewygodne dla niego kulisy akcji CBA, niemal zaszantażował w środę obecnego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. - Myślę, że dziś szef CBA Paweł Wojtunik naprawdę powinien skorzystać ze swoich narzędzi, aby osoby, które ujawniły te tajemnice, poniosły konsekwencje. We wtorek otrzymałem zdjęcia z imprez Pawła Wojtunika, wspólnych zjazdów, będzie wiedział, o czym mówię - stwierdził Tomasz Kaczmarek w Kontrwywiadzie w RMF FM. - Ja nigdy tych zdjęć żadnym dziennikarzom nie przekażę, nie opublikuję. To byłoby niegodne, haniebne i szef CBA może być spokojny - zapewnił były agent.

Oni są mistrzami szantażu

- Nie podoba mi się, jak służby rzucają papierami. Oni są mistrzami szantażu - komentuje Janina Paradowska. Jej zdaniem obecna awantura wokół działalności Biura wynika z samego aktu założycielskiego tej instytucji [powołanie CBA było jednym ze sztandarowych postulatów rządów Prawa i Sprawiedliwości - red.]. - Uważam, że całe CBA nie powinno w ogóle powstać. To był szalony pomysł, by agenta robić posłem, który teraz szaleje. To jest chore. CBA było policją polityczną z nieodpowiedzialnym kierownictwem. Tę służbę trzeba rozwiązać, bo moim zdaniem tego się nie da zreformować - mówi nam Paradowska.

- Zdemoralizowane, rozpaskudzone towarzystwo. Po takich agentach nie spodziewam się niczego więcej poza aferami. To jest niepoważne i chore - dodaje publicystka "Polityki".

Kulisy akcji CBA

Gazeta.pl opublikowała trzyczęściowy wywiad z byłym funkcjonariuszem CBA. Nasz rozmówca anonimowo odsłonił kulisy pracy w Biurze pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, obecnego wiceprezesa PiS. Opowiedział o bajońskich sumach wydawanych przez CBA na stworzenie legendy takich agentów i wyposażenie ich: Biuro ubierało ich od stóp do głów w markowe ubrania, gotówką płaciło 400 tys. zł za służbowe samochody. Agenci (w tym obecny poseł PiS Tomasz Kaczmarek) niestety często okazywali się lekkomyślni - mimo że musieli działać pod przykryciem, nie mieli oporów przed wspólnym fotografowaniem się w mieszkaniach operacyjnych i rozprowadzeniem zdjęć między sobą za pomocą różnych nośników (co groziło i grozi ich zdemaskowaniem). Na dowód pokazał nam takie zdjęcia, których część opublikowaliśmy. Nasz rozmówca opowiedział nam też szczegółowo, jak wyglądają szkolenia agentów pod przykryciem (posługujących się fałszywą tożsamością do prowadzenia tajnych operacji), zaopatrywanie ich w dokumenty, sprzęt i inne środki. CBA - jak usłyszeliśmy - hurtowo podrabiało wszelkie dokumenty, w tym legitymacje dziennikarskie, m.in. Radia ZET i PAP i mogło bez trudu kopiować wszelkie informacje z komórek i laptopów, które zostawiają w depozycie goście CBA. Co więcej, jak powiedział nasz informator, w CBA Kamińskiego decyzje na temat rozpoczęcia nowej operacji i obrania celu prowokacji podejmowano w oparciu o względy polityczne - a nie interes państwa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM