Pitera: Agent Tomek psuje opinię wszystkim posłom. Nie powinien być w Sejmie

- Agent Tomek swoim zachowaniem psuje opinię wszystkim posłom - mówi w rozmowie z Radiem TOK FM Julia Pitera z PO. Zdaniem posłanki, Tomasza Kaczmarka w ogóle nie powinno być w Sejmie.
Posłanka PO Julia Pitera mówi wprost: - Agent Tomek swoim zachowaniem psuje opinię wszystkim posłom. Psuje wizerunek Izby. Nie powinien w niej być. Pitera zaznacza, że odpowiedzialność za to, co robią poszczególni posłowie, jest przenoszona na wszystkich.

Z kolei poseł PiS, Zbigniew Girzyński postanowił bronić kolegi. Jego zdaniem publikacja portalu Gazeta.pl i "Gazety Wyborczej" o kulisach działań CBA służy przestępcom. Na pytanie dziennikarki TOK FM, czy słynne zdjęcia niekompletnie ubranego agenta Tomka nad walizką pełną pieniędzy traktować można jako zdjęcia operacyjne, poseł ironizował: - Z całą pewnością pani redaktor idąc do pracy, w ramach czynności przygotowujących się, bez koszuli nigdy nie chodzi. Zawsze jest ubrana.

Jak się robi przykrywkowca...

Gazeta.pl opublikowała trzyczęściowy wywiad z byłym funkcjonariuszem CBA. Nasz rozmówca anonimowo odsłonił kulisy pracy w Biurze pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, obecnego wiceprezesa PiS. Opowiedział o bajońskich sumach wydawanych przez CBA na stworzenie legendy takich agentów i wyposażenie ich: Biuro ubierało ich od stóp do głów w markowe ubrania, gotówką płaciło 400 tys. zł za służbowe samochody. Agenci (w tym obecny poseł PiS Tomasz Kaczmarek) niestety często okazywali się lekkomyślni - mimo że musieli działać pod przykryciem, nie mieli oporów przed wspólnym fotografowaniem się w mieszkaniach operacyjnych i rozprowadzeniem zdjęć między sobą za pomocą różnych nośników (co groziło i grozi ich zdemaskowaniem). Na dowód pokazał nam takie zdjęcia, których część opublikowaliśmy.

Nasz rozmówca opowiedział nam też szczegółowo, jak wyglądają szkolenia agentów pod przykryciem (posługujących się fałszywą tożsamością do prowadzenia tajnych operacji), zaopatrywanie ich w dokumenty, sprzęt i inne środki. CBA - jak usłyszeliśmy - hurtowo podrabiało wszelkie dokumenty, w tym legitymacje dziennikarskie, m.in. Radia ZET i PAP i mogło bez trudu kopiować wszelkie informacje z komórek i laptopów, które zostawiają w depozycie goście CBA. Co więcej, jak powiedział nasz informator, w CBA Kamińskiego decyzje na temat rozpoczęcia nowej operacji i obrania celu prowokacji podejmowano w oparciu o względy polityczne - a nie interes państwa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM