"Fakty już dawno przestały się liczyć. Może jest zapotrzebowanie opinii publicznej na trotyl?" [PUBLICYŚCI]

- Może jest zapotrzebowanie opinii publicznej na trotyl? - zastanawiała się Janina Paradowska w TOK FM. Sprawą obecności śladów materiałów wybuchowych we wraku prezydenckiego tupolewa zajęła się sejmowa komisja. - Nawet jeśli znaleziono ślady trotylu, to jeszcze trzeba zbadać, skąd on pochodzi. I to są fakty. Ale fakty polityków już dawno nie obchodzą.
Zwołania posiedzenia komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie śladów trotylu we wraku prezydenckiego tupolewa chcieli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Kilkugodzinne posiedzenie skończyło się awanturą. - I od razu posiedzenie było transmitowane. W odróżnieniu od każdej komisji, która zajmuje się ważnymi sprawami. Może media nie muszą wszystkich bzdur transmitować... Ale może jest zapotrzebowanie opinii publicznej na ten trotyl? - komentowała Janina Paradowska w "Poranku Radia TOK FM".

Najważniejsi byli prokuratorzy

Zdaniem Pawła Wrońskiego największym plusem kilkugodzinnego posiedzenia były wyjaśnienia składane przez prokuratorów wojskowych prowadzących śledztwo. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" ocenił, że śledczy wypadli bardzo przekonująco. - Wiele spraw zostało przedstawionych w sposób bardzo jasny, rozwiewający wątpliwości.

Szef NPW, Jerzy Artymiak, mówił, że choć detektory wykazały obecność trotylu, nie oznacza to, że "mamy do czynienia z materiałami wybuchowymi". - To samo detektory pokazywały po zbliżeniu ich do pasty do butów - podkreślał.

Ale kogo obchodzą fakty?

Paweł Fąfara z dziennika "Polska The Times" nie ma wątpliwości, że nie o wyjaśnienie wątpliwości chodziło posłom PiS, którzy chcieli zwołania posiedzenia komisji. Dziennikarz przypomniał, że jego redakcja przeprowadziła testy, sprawdziła, jak pracuje detektor.

- To urządzenie wyjątkowo czułe. Mieliśmy w moim gabinecie m.in. próbkę trotylu. Być może więc, gdyby teraz mnie zbadano, też bym "piszczał". A przecież trzeba pamiętać, co działo się w Smoleńsku po katastrofie. Pracowało tam mnóstwo ludzi ze służb. A to nie są osoby, które spędzają czas w przedszkolach - tylko na poligonach - mówił Fąfara w "Poranku Radia TOK FM". Według dziennikarza, sama obecność trotylu nie przesądza więc o niczym. - Trzeba zbadać, skąd on pochodzi. To są fakty. Ale polityków już dawno fakty nie obchodzą.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM