Lis: Piechociński poważnym politykiem? Tak. Chyba że zaczną się "kaziomarcinkiewiczowskie" zagrania

Tomasz Lis trzyma kciuki za Janusza Piechocińskiego. - On może być agentem racjonalności w polskiej polityce. Ale mam nadzieję, że nie ulegnie fascynacji swoją własną osobą. I nie pójdzie w takie "kaziomarcinkiewiczowskie" zagrania, tanie grepsy - przestrzegał szef "Newsweeka" w TOK FM.
Według Tomasz Lisa Janusz Piechociński może odegrać wyjątkowo ważną rolę w polskiej polityce.

Piechociński lekiem na upiorny konflikt

- Życzę Piechocińskiemu powodzenia. Bo im więcej racjonalności w polskiej polityce, tym mniej skażona ona będzie tym upiornym, bezproduktywnym konfliktem PO-PiS. A Piechociński może być agentem racjonalności w polskiej polityce - mówił redaktor naczelny tygodnika "Newsweeka" w "Poranku Radia TOK FM".

Ale dziennikarz dostrzega czyhające na prezesa PSL niebezpieczeństwa. Których źródłem może być... on sam.



- Mam nadzieję, że Piechociński nie ulegnie fascynacji własną osobą. I nie pójdzie w takie "kaziomarcinkiewiczowskie" zagrania. Nie pójdzie w tanie grepsy. Bo ma szanse być poważnym politykiem - podkreślał Lis.

Piechociński ostatnią szansą dla PSL?

Już sama zmiana na stanowisku prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego to prawdziwe trzęsienie ziemi. A Janusz Piechociński chce jeszcze więcej. Odmłodził kierownictwo partii i zapowiada dalsze zmiany.

Testem oczywiście będą wybory. Pierwsze za dwa lata, samorządowe i do Parlamentu Europejskiego. A w 2015 roku wybory parlamentarne.



- Powodzenie Piechocińskiego oznaczałoby, że PSL przestaje być związkiem zawodowym, a stanie się normalną partią. Nie jestem w stanie ocenić prawdopodobieństwa powodzenia tego planu. Ale wydaje mi się, że między 4 a 12 proc. poparcia wszystko jest możliwe - spekulował w TOK FM Tomasz Lis.

DOSTĘP PREMIUM