Passent rozczarowany marszem PiS. "Dla Jarosława Kaczyńskiego "13" jest chyba feralna"

Aczkolwiek nie można wykluczyć, że Prawo i Sprawiedliwość pewnego dnia zwycięży, to na pewno nie stało się to 13 grudnia 2012 - pisze na swoim blogu Daniel Passent, publicysta.
"Dla Jarosława Kaczyńskiego "13" jest chyba feralna. 31 lat temu nie został internowany, więc z punktu widzenia poprawności politycznej ma skazę na życiorysie" -zaczyna swój wpis na blogu Daniel Passent, publicysta "Polityki".

Wczorajszy marsz PiS "Wolność, Solidarność, Niepodległość" z okazji 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zgromadził około 10 tys. osób. Prezes Kaczyński przemawiał dwukrotnie. "Od pierwszych słów 'Żeby Polska była Polską' po ostatnie słowa prezesa ('Ja nie jestem ważny') zastanawiałem się, po co to zgromadzenie, po co ta demonstracja?" - pisze Passent i ubolewa, że marsz przebiegł spokojnie, a "policja nie prowokowała". "Nikt nie polewał manifestantów zimną wodą, media transmitowały w całej pełni, słowem - nuda" - ironizuje publicysta.

"Być może chodziło o to, żeby pokazać, że Prawo i Sprawiedliwość potrafi wyprowadzić na ulice kilkanaście tysięcy osób BEZ Młodzieży Wszechpolskiej, ONR i im podobnych. Czyli chodziło o to, żeby się policzyć, naprężyć i napiąć muskuły?" - zastanawiał się Passent.



Komentatorzy są zgodni - prezes Kaczyński wyglądał na zmęczonego, powtarzał dawno wypowiedziane już oskarżenia i postulaty.

Lis po marszu PiS: Dziadziuś sadził straszliwe androny. To było tragikomiczne i żałosne

Prezes zapowiedział, że na początku roku PiS będzie się starało powołać nowy rząd.

- Nie można wykluczyć, że Prawo i Sprawiedliwość pewnego dnia zwycięży, to na pewno nie stało się to 13 grudnia 2012. Manifestacja nie była z tych największych, przemówienie nie było z tych najlepszych. Żadnych nowych treści, tylko "alleluja i do przodu!". Choć Jarosław Kaczyński potrafi być dobrym, porywającym mówcą, to tym razem nie miał niczego nowego do powiedzenia, nie porwał chyba nikogo - podsumowuje publicysta.

DOSTĘP PREMIUM