"Wraku nie budiet". Passent też krytykuje Sikorskiego za akcję z tupolewem

Interwencja Radosława Sikorskiego u Catherine Ashton w sprawie tupolewa, który nadal jest w Rosji, nie podoba się komentatorom. "Skrajnym zdumieniem" zareagowali Rosjanie. To może oznaczać, że oddanie wraku samolotu, w którym rozbił się Kaczyński, będzie jeszcze trudniejsze. - Minister przywiezie z Moskwy kolejne "niet" - pisze Daniel Passent.
Passent, publicysta, felietonista "Polityki" , na swoim blogu negatywnie ocenia ruch Radosława Sikorskiego.

Szef MSZ zwrócił się o interwencję do Unii Europejskiej ws. zwrotu wraku TU-154, który rozbił się pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 r. W rozmowy o wraku miała włączyć się szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton w czasie szczytu UE - Rosja.

Dziś Radosław Sikorski spotyka się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.

Ogłaszać wszem wobec? Błąd

"Nie jest jasne, czym kierował się Sikorski, ogłaszając to wszem wobec, zamiast działać w dyskrecji, bo na pewno nie pragmatyzmem" - pisze Passent. "Oficjalna wersja naszego MSZ mówi, że ponieważ dotychczasowe, dwustronne zabiegi, mimo wielu obietnic rosyjskich, nie przyniosły rezultatu, należało przenieść sprawę na poziom międzynarodowy. Moim zdaniem można było zwrócić się do pani Ashton, ale w żadnym razie nie ogłaszać tego wszem wobec przed swoją wizytą w Moskwie i przed szczytem UE - Rosja" - pisze publicysta.

Wszyscy w kropce

"Sikorski naraził się na odprawę z Moskwy, polski minister może liczyć w Moskwie na chłodne przyjęcie, co nie pomoże również w innych sprawach, zmusił Kreml do usztywnienia swojego stanowiska, a ponadto postawił baronessę Ashton w niezręcznej sytuacji: Ani nie będzie jej wygodnie polskiego wołania o pomoc zignorować, ani nie może pomóc, bo Moskwa ciągle mówi "niet", dopóki trwa rosyjskie śledztwo, w którym wrak jest dowodem. Nie może też Ławrowa zaskoczyć, bo ten już został ostrzeżony" - kontynuuje Passent.

Zdaniem Passenta wypowiedź ministra Sikorskiego jest "niefortunna", a starania o uzyskanie pomocy UE ogłosić już po spotkaniach. "Przynajmniej można by wówczas było powiedzieć, że polska dyplomacja robiła, co może" - pisze Passent.

Sikorski powiedział słowo za dużo?

Czy zagranie Sikorskiego było bardziej dla Polaków, którym chciał pokazać, że jest stanowczy? - Pozytywna reakcja będzie krótkotrwała, bo minister przywiezie z Moskwy kolejne "niet". Być może wszystkiemu winien jest temperament polskiego ministra, który od czasu do czasu mówi kilka słów za dużo - kończy Passent.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM