"Poseł organizuje grupę, która systematycznie dezinformuje społeczeństwo. Tak być nie może"

- Nie ma prawa być tak, że poseł na Sejm Rzeczypospolitej organizuje grupę, która systematycznie dezinformuje społeczeństwo na temat ważnej sprawy społecznej - mówił w Poranku TOK FM o zespole Macierewicza prof. Radosław Markowski. - Ale obszar logiki smoleńskiej to jest dziwna przestrzeń... - dodał Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki".
Publicyści w Poranku TOK FM rozmawiali m.in. o dyskusji dotyczącej katastrofy smoleńskiej, posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego na ten temat oraz o pomyśle spotkania grup ekspertów, które miałyby dyskutować o przyczynach tragedii.

"Logika smoleńska. Zniekształca fizykę i logikę"

Komentatorzy zauważyli jednak, że nie każda dyskusja o katastrofie smoleńskiej jest ich zdaniem uprawniona. - Jeżeli na poziomie parlamentu powstaje komisja, która ewidentnie ze zdrowym rozsądkiem nie ma nic wspólnego i kreuje rzeczywistość, dla której nie ma żadnych dowodów, to może warto spojrzeć z punktu widzenia efektów jej pracy dla społeczeństwa - zauważył prof. Radosław Markowski, mówiąc o zespole Macierewicz. - Nie ma prawa być tak, że poseł na Sejm Rzeczypospolitej organizuje grupę, która systematycznie dezinformuje społeczeństwo na temat ważnej sprawy społecznej - dodał.

- Nie wypada się nie zgadzać z profesorem. Ale jak wejdziemy w obszar logiki smoleńskiej, to jest to dziwna przestrzeń, gdzie odkształcają się normalne reguły fizyki i logiki - zauważył z kolei Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika "Polityka". Tłumaczył: - Według tej logiki pewne rzeczy są uzasadnione, celowe, prawdopodobne, także posiedzenie RBN stawiające pytanie, czy Rosja ingeruje w wewnętrzne sprawy Polski. Tak samo rozważania naukowe na temat betonowej brzozy. W tej logice się to mieści. Czasami próbuję się upominać, żebyśmy na ten obszar zapuszczali jak najrzadziej, ponieważ jeżeli wchodzi się w ten rodzaj dyskursu i dyskusji, to szansa na zwycięstwo jest niewielka. Wszyscy zostajemy wciągani do pewnej gry, w której sukcesu być nie może.

Spotkanie ekspertów? "Wyszliby poharatani..."

Baczyński argumentował, dlaczego nie wróży sukcesu ewentualnemu spotkaniu ekspertów ws. katastrofy smoleńskiej: - Próbuję sobie wyobrazić posiedzenie zespołu, o którym mówił pan Lasek i na który wstępnie zgadzał się pan Macierewicz. Nie mam wątpliwości, że naukowcy z komisji wyszliby silnie poharatani. Zwłaszcza gdyby odbyło się to przed kamerami, gdzie stonowanym profesorom z komisji odpowiadaliby ludzie rozgrzani, rozemocjonowani, przekonani o swojej racji. Tego się propagandowo nie da wygrać. Jeżeli wchodzi się w obszar tej logiki, to trzeba pogodzić się z tym, że wszyscy wyglądamy jak w krzywym lustrze. Jesteśmy w dziwnych miejscach pogięci, mamy dziwne głowy i krótkie nóżki - dodał naczelny "Polityki".

- Miałem przyjemność słuchać ekspertów Antoniego Macierewicza - wtrącił Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". - I w momencie, kiedy wychodzi profesor, który dostał na 40 minut kawałeczek poszycia samolotu i mówi, że to dowód na wybuch, bo to się tak a nie inaczej wygięło, a przy okazji mówi, że jego doświadczenie z lotnictwa polega na tym, że był modelarzem, to myślę, że rozmowa z panem profesorem na temat teorii wybuchu i odkształceń w takich warunkach nie ma sensu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM