Paradowska: Korki na drogach, Smoleńsk i wrak przy świątecznym stole

- Przyjęło się w redakcjach przekonanie, że na święta trzeba dawać Czytelnikom coś lekkiego i broń Boże politycznego, bo polityka to ciężar nie do zniesienia. Zazwyczaj więc tygodniami trwa wymyślanie tematów lekkich, atrakcyjnych i oczywiście najlepiej mało używanych - pisze w ?Polska the Times? Janina Paradowska
- Polityka na święta ma zamilknąć. Nie jestem jednak przekonana, czy po wigilijnych kolacjach i obowiązkowym obejrzeniu Kevina przy bardzo licznych polskich stołach nie rozpoczną się polityczne rozmowy. Polityka jest przecież bardzo atrakcyjna, a teraz na dodatek tak emocjonalna i dzieląca nawet bliskie sobie osoby, że trzeba by wielkiego hartu ducha, aby o niej zapomnieć - pisze Paradowska.

Publicystka w swoim świątecznym komentarzu postanowiła więc podsunąć kilka tematów do rodzinnych rozmów. - Ja na przykład mam dość upiorne doświadczenia z próby wjechania w świąteczny piątek do królewskiego miasta Krakowa, kiedy to nie najlepiej życzyłam, a może nawet złorzeczyłam nie tylko kolejnym ministrom transportu, ale i władzom miasta, które witały mnie wielką tablicą, ale wjechać nie pozwalają - pisze.

Zdaniem Paradowskiej można też porozmawiać o lotnisku w Modlinie, wraku prezydenckiego tupolewa. - Można rozpocząć licytację, kto wpadnie na lepszy pomysł wykorzystania szczątków, bo to będzie w roku przyszłym wielkie ogólnonarodowe zadanie, do którego warto się przygotować - pisze.

Koniec końców można też, zdaniem publicystki, porozmawiać o urządzeniu olimpiady pod Giewontem. - A więc, proszę Państwa, miłych świąt i atrakcyjnych, także politycznych, rozmów przy stole - kończy Janina Paradowska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM