"SLD jałowo kręci pedałami", "Palikot plącze się o własne nogi" - lewica w 2012 r. [PODSUMOWANIE]

- SLD nie ma nawet cienia konceptu - mówi o Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wiesław Władyka, publicysta "Polityki". Nie mniej surowo ocenia z kolei Ruch Palikota publicysta Piotr Gursztyn: - Palikot plącze się o własne nogi - twierdzi. To jaki był to rok dla polskiej lewicy?
Wielki powrót żelaznego kanclerza czy buksowanie w miejscu? Pytania o przyszłość SLD słychać regularnie od wyborów. Kiedyś potęga, dziś Sojusz ma w Sejmie zaledwie 25 posłów. Wyzwania stojące przed Leszkiem Millerem są więc niemałe. SLD, zdaniem wielu publicystów, w mijającym roku nie wypada zbyt dobrze. - Jałowe kręcenie pedałami, SLD nie ma nawet cienia konceptu - mówił w TOK FM prof. Wiesław Władyka z "Polityki".

Dodaje, że Sojuszowi tym bardziej nie jest łatwo, bo w tle jest Aleksander Kwaśniewski, od dawna typowany na zbawcę, "mesjasza lewicy", który po raz kolejny poprowadzić ma ją do zwycięstwa. Tyle że były prezydent - jak mówi prof. Władyka - "nie ma żadnych szans ani ochoty, realnej ochoty, żeby w to się wdać".

Miller? Też nie ma ochoty

Na ewentualne wsparcie Kwaśniewskiego sam Miller raczej jednak nie liczy. Zwłaszcza w kontekście wspomnień o "szorstkiej przyjaźni", która łączyła - czy raczej dzieliła - obu panów w czasach, gdy Miller był premierem, a Kwaśniewski prezydentem.

Coś z tego zostało do dziś - gdy SLD organizował w Sejmie uroczyste obchody 10-lecia zakończenia negocjacji akcesyjnych do UE, Kwaśniewski nie przyszedł. - Przysłał list, prosił, żeby go odczytać, zrobiłem to. List jest ciepły. O czym tu mówić? - bagatelizował Leszek Miller.

Sam Kwaśniewski dziś zdaje się bardziej wspierać Palikota - spotykają się dość często, a - jak mówi Palikot - rozmawiają głównie o polityce. Poza tym przez brak bliskiej współpracy z Kwaśniewskim Miller stracił cennego dla partii Marka Siwca. Ten o swojej byłej partii mówi, że prowadzi ona politykę, która "nie gwarantuje jej wyjścia z opozycji". I dlatego Siwiec jest dziś emisariuszem Ruchu Palikota w Parlamencie Europejskim.

Do partii nie wstąpił. Na razie.

Naćpana hołota

Miller na początku roku próbował zbliżyć się do Palikota. I vice versa. Nic z tego nie wyszło. Całkowity rozłam nastąpił, gdy powróciła sprawa więzień CIA w Polsce. Palikot stwierdził wtedy, że Miller - jako ówczesny premier - godził się na powstanie bazy CIA w Starych Kiejkutach, a tym samym "ma krew na rękach".

"Naćpana hołota" - odgryzał się wtedy Miller Ruchowi. I tak współpraca się skończyła.

Oczywiście poza epizodami, jak np. ten z 16 grudnia, gdy SLD wspólnie z Ruchem Palikota organizowały wiec w rocznicę zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza - pod hasłem walki z mową nienawiści.

"Przebiegło po nim stado nosorożców. Przytupując"

Jacek Żakowski z "Polityki" jednak podziwia Leszka Millera. Podkreśla, że to się jeszcze nikomu nie udało - "wrócić z fanfarami po tym, jak przebiegło po nim w tę i z powrotem stado nosorożców. Przytupując jeszcze i tańcząc na nim hołubce". - To osobisty sukces bez precedensu - mówi dziennikarz.

Pytanie tylko, czy z tego osobistego sukcesu cokolwiek wyniknie, bo SLD zdaje się jak dotąd tylko trwać - poparcie dla partii oscyluje wokół 8 procent - z wahnięciami o 2-3 punkty. Gdy zaś publicyści pytają: "Jest kryzys, więc gdzie jest lewica?", SLD proponuje... ustawę o odblaskach, czyli kamizelkach mających zapobiegać potrąceniu przez samochód. Według Sojuszu - zimą powinny być obowiązkowe dla wszystkich pieszych na nieoświetlonych drogach. Sęk w tym, że propozycja pada w połowie grudnia. A projekt ustawy ma być gotowy... na wiosnę, gdy robi się coraz widniej.

By oddać sprawiedliwość - są też pomysły merytoryczne, jak np. budowa w Polsce trzech okręgów przemysłowych, wykorzystanie środków z Funduszu Pracy, budowanie mieszkań na wynajem, rozwój szkolnictwa zawodowego. Na pomysłach, niestety, się kończy, bo prób współpracy z rządzącymi - brak.

A Palikot? Gromi PiS

Związki partnerskie - tak, legalna marihuana - tak, krzyż w Sejmie - stanowcze nie. Ruch Palikota postulował wiele - nic z tego nie wynikło. W jednym jest jednak konsekwentny - gromieniu Prawa i Sprawiedliwości.

O działaniach partii Kaczyńskiego mówi "absurdalne" i wpływające na całą naszą mentalność. Palikot PiS wysyła wręcz wprost do więzienia i grozi, jak np. w kwietniu w Sejmie: "Wasze miejsce jest nie tu, w parlamencie, wasze miejsce jest w więzieniu. I wy do tego więzienia traficie prędzej czy później. (...) My was tam zaprowadzimy, przyjdzie taki moment, że tam wylądujecie".

Palący problem niepalącego Palikota

Ten rok Palikot rozpoczął od walki o legalizację marihuany. Wspólnie ze Stowarzyszeniem "Wolne Konopie" organizował pikietę pod Sejmem, której głównym hasłem było: "Sadzić, palić, zalegalizować". Więcej - Palikot sam zapalił jointa, choć - jak mówią świadkowie - nie zaciągał się.

Problem w tym, że akurat ta kwestia nie jest w dzisiejszych czasach kluczowa. A Palikot idzie raz tą, raz inną drogą. 1 maja - jak rasowy socjalista - mówi: "Niech państwo buduje fabryki". Dziesięć dni później w Sejmie głosuje razem z PO za podniesieniem wieku emerytalnego. - Czasem w polityce ludzie plączą się o własne nogi - mówi o Palikocie publicysta Piotr Gursztyn. Dlaczego? Bo w Ruchu Palikota ściera się frakcja gospodarczych liberałów z przejętymi z SLD zatwardziałymi socjalistami.

Jak z tego wybrnąć? - To prawie niemożliwe - uważa Gursztyn i wskazuje na charakter samego Palikota. - Jest twardy, ale jednocześnie wyjątkowo niestały - stwierdza publicysta. - Najpierw jest molestowany przez jednych, potem przez drugich. Wybiera ten kierunek, potem wybiera inny. (...) Jest to kwestia pewnej jego niestałości, tego, że jest podatny na czyjeś wpływy.

Jaki wpływ - i czy w ogóle - będzie mieć na Ruch Palikota Aleksander Kwaśniewski? Gdyby wrócił do czynnej polityki, zapewne miałby ogromny. Pytanie, czy chce. Bez takiego wsparcia Palikot może - podobnie jak SLD - jedynie buksować.

DOSTĘP PREMIUM