"Gangnam Style" polskiego ambasadora za pieniądze chińskiego biznesu

Klip, na którym polski ambasador w Chinach tańczy do koreańskiego przeboju "Gangnam Style", nie jest pomysłem Ambasady RP w Pekinie. Za jego produkcją stoi chińska organizacja Be My Guest, która pokryła wszystkie koszty związane z nagraniem. W teledysku wystąpili też chińscy biznesmeni.
MSZ potwierdziło informacje Polskiego Radia, że za realizacją nagrania stoi chińska organizacja biznesowa. - Ambasador Tadeusz Chomicki wystąpił w filmie na zaproszenie chińskiej organizacji biznesowej Be My Guest, działającej wśród ludzi sztuki, biznesu i dyplomatów w Pekinie - informuje rzecznik ministerstwa.

W klipie z polskim dyplomatą tańczą pracownice ambasady ubrane w stroje ludowe oraz chińscy biznesmeni: Li Houlin, założyciel firmy Hiersun, zajmującej się handlem biżuterią diamentową, dr Chanchai, właściciel marki RedBull w Chinach, oraz Pan Jie Ke z klubu Be My Guest - producenta i sponsora nagrania.



Promocja Polski czy reklama chińskiego biznesu?

MSZ zapewnia, że celem nagrania było zwiększenie rozpoznawalności Polski w Chinach, a także zachęcenie biznesmenów chińskich do kontaktu z Polską i do odwiedzenia strony naszej ambasady. Rzecznik nie odpowiedział nam natomiast, wedle jakich kryteriów wybrano organizację do współpracy promocyjnej. Nie udało nam się też dowiedzieć, dlaczego ambasador RP wziął udział w klipie promującym konkretnych biznesmenów.

A właśnie to budzi największe kontrowersje i pytania. Dlaczego chińska organizacja biznesowa zainwestowała - jak informuje prezes klubu Be My Guest - 50 tys. dolarów w produkcję klipu promującego Polskę? Wiadomo, że producent klipu we wrześniu tego roku zorganizował też kolację przedstawicieli chińskiego biznesu z ministrem Radosławem Sikorskim.

Zdaniem Jana Wojciecha Piekarskiego, polskiego dyplomaty i byłego ambasadora RP, w nagraniu nie ma jednak niczego nagannego. - Zadaniem ambasadora jest m.in. promocja i rozwój współpracy gospodarczej, a do tego niezbędne są aktywne kontakty z biznesem - mówi. - Ambasador nie może obawiać się związanych z tym zarzutów, jeśli tylko ma na uwadze interes publiczny. A jestem przekonany, że w przypadku Chomickiego tak właśnie było - dodaje.

60-80 proc. Chińczyków myli nas z Holandią

- To prawda, że Polska jest w Chinach praktycznie nierozpoznawalna - tłumaczy Radosław Pyffel, prezes Centrum Studiów Polska Azja. - Według różnych szacunków od 60 do 80 proc. Chińczyków nie wie, gdzie leży nasz kraj, często mylą go z Norwegią lub Holandią - wyjaśnia.

Dodaje jednak, że znaczenia klipu z polskim ambasadorem nie należy przeceniać. - Do soboty obejrzało go 80 tys. osób, wiele z nich to Polacy. W skali całych Chin to naprawdę niewiele.

Jak przyznaje, trudno też przypuszczać, że nagranie realnie wpłynie na poziom chińskich inwestycji w Polsce.

Nowoczesna dyplomacja jest jak marketing

Wykorzystanie popkultury do promocji wizerunku kraju to częsty chwyt stosowany we współczesnej dyplomacji. Rekordy popularności biło nagranie, na którym pracownicy ambasady USA w Polsce wykonywali przebój Mariah Carey "All I want for Christmas is you". - To element większego procesu, pewna tendencja, którą możemy zaobserwować. Kształtuje się nowa formuła dyplomacji, tzw. dyplomacja publiczna i kulturalna - wyjaśnia Krzysztof Blusz, wiceprezes Fundacji demosEUROPA. - Jej adresatem nie są już elity polityczne, a całe społeczeństwa - tłumaczy. - Nowoczesna dyplomacja tym samym coraz bardziej zbliża się do marketingu i sięga po metody wykorzystywane przy kreowaniu wizerunków marek czy przedsiębiorstw. Oczywiście obejmuje to też obecność w nowych mediach. Coraz częściej mamy do czynienia z e-demokracją - dodaje Blusz.

DOSTĘP PREMIUM