"Tylko Niemcy. Nie ma nawet Korfantego". Burza wokół wystawy o historii Górnego Śląska

Muzealna wystawa o historii Górnego Śląska rozpętała burzę. - Muzeum Śląskie ma wizję regionu w duchu niemieckiego nacjonalizmu - ogłosił wicewojewoda Piotr Spyra z PO. Jego zdaniem pomysł dyrektora muzeum to dowód, że kulturą w województwie rządzi RAŚ. Dyrektor muzeum może stracić posadę - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
W centrum Katowic, na terenie dawnej kopalni, powstaje ogromny gmach Muzeum Śląskiego. Warta 320 mln zł inwestycja wzbudza ogromne emocje, bo Leszek Jodliński, dyrektor muzeum, postanowił w nowej siedzibie urządzić stałą wystawę o historii Górnego Śląska. Ogłosił konkurs i przedstawił założenia do scenariusza wystawy. Miałaby się zaczynać w momencie pojawienia się na Górnym Śląsku pierwszej maszyny parowej.

I się zaczęło.

- Opowieść o Śląsku zaczyna się w momencie, gdy jest pruski. Jakby wcześniej nic tu nie było. W dodatku w części "wybitne postaci" wymienieni są tylko Niemcy! Nie ma nawet Wojciecha Korfantego ani innego Polaka. Niemcy zaś traktowali autochtonów jak obywateli drugiej kategorii - komentuje wicewojewoda Piotr Spyra (PO). Nie spodobało mu się też, że wystawa pokaże współczesny ruch odrodzenia mowy śląskiej. Zabiega o to wielu działaczy Ruchu Autonomii Śląska, którzy domagają się uznania śląskiego za język regionalny.

Muzeum podzieliło też m.in. działaczy śląskiej PO. Krytyczni są m.in. wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk i jego zastępca Piotr Spyra, który szefuje niszowej organizacji Ruch Obywatelski "Polski Śląsk". Spyra, zanim wszedł do PO, był związany z LPR i PiS oraz Prawicą RP.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM